+48 606 283 414 larafal@interia.pl

Głęboko przeżyłem poranną Eucharystię. Była zakończeniem adoracji, a zarazem Wschodem dnia. Próbując nazwać stan, jaki mi towarzyszył, natrafiłem na zdanie o. Wojciecha Prusa, które wyraziło istotę tego, co było moim udziałem: „Najważniejszą rzecz w życiu już zrobiłem – odprawiłem Mszę świętą, to, co się dzieje teraz jest tylko komentarzem do tego”. Do wieczora uzbierały się trzy refleksje komentarza:

Podróżowanie koleją w Kazachstanie nie należy do rzeczy łatwych. Do Astany jechaliśmy pociągiem nazywanym przez miejscowych „elektryczką”. Odpowiednikiem tego transportu jest w Polsce kolej podmiejska. Wagony bez przedziałów. Bilety najlepiej zakupić w drodze. Podróż z Astany była złożona. Pozostało wracać pociągiem jedynie z wagonami sypialnymi relacji Karaganda – Moskwa. Przy zakupie biletu „на поезд” niezbędne jest okazanie dokumentu tożsamości. Kolejki przy kasach są długie i trzeba uzbroić się w godzinną cierpliwość. Po przybyciu na peron w wyznaczonej porze odjazdu okazało się, że pociąg przyjedzie z dwu godzinnym opóźnieniem. Młodzi tłumaczyli mi sytuację bardzo prosto: „Ojcze, to Kazachstan!”. Podjęliśmy się zadania anulowania biletów i zakupu nowych na inny wcześniejszy pociąg. Przy realizacji tego wariantu nie wystarczyło ustawić się w kolejce przy okienku, zwrócić bilet i poprosić o następny. Przy anulowaniu konieczne jest podpisanie dodatkowych biletów zwrotnych i dołączenie kserokopii dokumentu tożsamości. Już chciałem szemrać, gdy przypomniały mi się słowa biskupa, że poczucie marnotrawienia czasu jest sposobem na umacnianie struktur Kościoła przez znak obecności w stroju duchownym.

Pięciogodzinną podróż starałem się jakoś sensownie zagospodarować. Oprócz snu i lektury nie brakowało długiego patrzenia w step. Myśli, które się rodziły z tego spojrzenia, były pełne wdzięczności i uwielbienia dla Boga.

Na imieniny otrzymałem od Wspólnoty Błogosławieństw ikonę przedstawiającą Chrystusa i apostoła Jana przytulonego do Boskiego serca. Podczas koronki do Bożego Miłosierdzia miałem ten obraz przed oczami, aby w dodatkowy sposób zabezpieczyć w sobie pewność bycia umiłowanym Boga.