+48 606 283 414 larafal@interia.pl

W święto Jezusa Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana przyszło mi modlić się nie tyle o nowe powołania, ile za kapłanów, którzy utracili żywą wiarę. Coraz bardziej poraża mnie skala tego zjawiska. Są tacy, którzy bez wyraźnej prośby nie odprawią Mszy Świętej, bez wezwania nie usiądą do konfesjonału, bez zachęty nie podejmą żadnej inicjatywy duszpasterskiej. Jakby kościół przestał być dla nich miejscem spotkania z Bogiem, a kapłaństwo – drogą życia.

Często ten stan określa się mianem wypalenia czy zmęczenia. Owszem, zmęczenie istnieje i bywa bolesne. Mam jednak wrażenie, że niekiedy dotykamy problemu znacznie głębszego. Tam, gdzie gaśnie wiara, gdzie zanika doświadczenie Bożej miłości, nawet najpiękniejsze powołanie traci swój blask. Być może największym problemem Kościoła nie jest dziś brak powołań, lecz kryzys wiary wśród części powołanych.

Jest jeszcze inny ból. Spotykam kapłanów, którzy zdają się patrzeć na innych z wyższością. Potrafią to okazać przy każdej nadarzającej się okazji. Z czasem człowiek uczy się dystansu. Lepiej czasem pozwolić uznać się za naiwnika niż oddać własny pokój na pożarcie cudzej pogardzie.

Przyznam szczerze, że niektóre spotkania kapłańskie budzą we mnie więcej niepokoju niż radości. Jadę na nie bez wielkiego entuzjazmu, a wracam często jeszcze bardziej zniechęcony. Tam, gdzie inni dostrzegają wyłącznie problemy, ja próbuję zobaczyć szanse. Tam, gdzie widzą zagrożenia, ja widzę możliwość zaangażowania i rozwoju. Niejednokrotnie wybieram milczenie, bo każde wychylenie się ponad utarte schematy spotyka się z natychmiastową krytyką.

Do kapłańskiej pychy można się przyzwyczaić, ale nigdy nie powinno się jej zaakceptować. Czasem zastanawiam się, co rodzi się w naszych głowach i sercach, że tak łatwo tracimy ewangeliczną prostotę. Jednak samo narzekanie nie prowadzi do niczego. Znacznie ważniejsze jest pytanie: czy potrafimy jeszcze nawracać się razem? Czy potrafimy odzyskać radość z bycia uczniami Chrystusa?

I wreszcie pytanie o przyszłość: czy zachodzące zmiany dają nadzieję? Chciałbym wierzyć, że tak. Bo Kościół nie opiera się na ludzkiej doskonałości, lecz na łasce Boga. A tam, gdzie jest miejsce na prawdę, pokorę i nawrócenie, tam zawsze jest także miejsce na odrodzenie.