+48 606 283 414 larafal@interia.pl

Coraz bardziej przekonuje się do tego, że każda strata wiąże się z zyskiem. W kategorii straty ujmowałem dostępność do lektur ulubionych przewodników życia duchowego. W tutejszych księgarniach – żeby takie były – nie znajduje książek mojego kalibru. Strata w jakimś sensie jest, ale na dobrą sprawę nie jest ona gruntowna. Za błogosławieństwo uznaje Internet, tzn. możliwość korzystania z rosyjskich portali katolickich. Dzięki temu mam obraz rzeczywistości Kościoła europejskiego i azjatyckiego. Są informacje, które ze względu na adresatów, pojawiają się tylko na jednym w wymienionych portali. To niesamowite, że mogę to dostrzegać i mieć dostęp do tych informacji. Pewnie gdyby nie miejsce posługi, nigdy nie miałbym świadomości tego, jak trudno być uczniem Chrystusa w krajach reżimu Wschodniego. Właściwie od wczoraj błogosławię Boga za jeszcze jedną możliwość. Pozwala mi uczestniczyć w spotkaniach rekolekcyjnych prowadzonych przez o. Pierre Marie Delfiex w katowickiej krypcie. Mogę słuchać konferencji założyciela Wspólnot Jerozolimskich za pośrednictwem Radia Em na pasmach internetowych. Byłem zaskoczony, kiedy odkryłem możliwość słuchania ulubionego radia. Z jednej strony uświadomiłem sobie, że świat jest maleńki, a z drugiej umacnia poczucie bliskości ze stroną, którą kocham. Ukochana strona ciągle ma coś do zaoferowania. Może trzeba sobie pozwolić na daleki wyjazd, żeby to jeszcze bardziej dostrzec. Piękno kryje się w małych powszednich rzeczach. Człowiek znajduje się pod stałym niebezpieczeństwem tego, co nazywamy przyzwyczajeniem. Wyjście na pustynię jest zaproszeniem do przetarcia zapuszczonych szlaków. Wracam do tego, co mnie wczoraj bardzo poruszyło w konferencji o. Pierra. Zafascynowałem się następującą myślą: „W głębi człowieka Bóg jest miłością udzielającą się. Jest Ojcem – miłością rodzącą. Jest Synem – miłością przyjmującą. Jest Duchem – miłością dzielącą. To są trzy sposoby wyrażania tej samej miłości. Trzy poruszenia tej samej miłości”. Co jest takiego uderzającego w tej myśli? Obserwowanie w sobie Bożych natchnień miłości. Źródłem zachwytu nie jest posiadanie prawdy nie na sposób wiedzy, ale posiadanie prawdy na sposób przeżywania. Jakże wielkim powodem mojej radości jest zauważanie w sobie tego źródła, a cóż dopiero stanowi posiadanie go na zawsze. Cel rejestrowany w namiastkach świadomości potrafi dostarczyć tyle życiowego potencjału. To On jest sprawcą chcenia i działania. To On jest źródłem szczęścia człowieka. To On jest być, albo nie być człowieka. Jakże współbrzmi moja obecna „praca nad sobą” z tym, co dokonuje się wokół we mnie. Ojciec Pierr powiedział odnośnie tego jeszcze jedno znaczące stwierdzenie: „Gdy nie ma Boga, nie ma człowieka. Gdy zabija się Boga, morduje się człowieka. Gdzie jest Bóg, tam wszystko się odradza”. Pierwsze i drugie spostrzeżenie jest wspaniałym podsumowaniem dla reżimu panoszącego się w tych stronach przez blisko 70 lat. Trzecie zdanie oddaje teraźniejszość. Nie ma większego przywileju, jak widzieć to na własnych oczach i dać się zaprosić do przeżywania.