+48 606 283 414 larafal@interia.pl

W moim cierpieniu i pomieszaniu jest z pewnością element miłości własnej i urazy. Za bardzo byłem „walczącym aniołem”, nie myślałem o niczym innym poza moją pracą. Za bardzo zaniedbałem ludzi, dawanie siebie ludziom. Teraz, kiedy zostałem sprowadzony do zera, nie mając nikogo przy sobie, powinienem z jednej strony iść drogą pokornej służby miłości, kiedy nadarza się okazja, a z drugiej strony za każdym razem, kiedy dawana jest mi taka sposobność, naprawdę się oddać i kochać. Przyłożyć się, nauczyć się bardziej kochać ludzi. Zrozumiałem, że człowiek ma ontologiczną potrzebę kochania i bycia kochanym, trwania w komunii. Jak walczący anioł za bardzo pochłonięty byłem swoimi sprawami…; za mało pozwalałem sobie na odprężenie, na obcowanie z poezją, sztuką, na dzielenie z innymi czasu przy rozrywce, na muzykę. Często mówiono mi, że to źle, że nie umiem marnować czasu. Obcować z wielkimi dziełami, z poszukiwaniami i wytworami ludzi, którzy naprawdę wyrastali ponad przeciętność. Za bardzo „pracowałem”, a za mało „żyłem”.