Ta noc stawia nas nie tylko przed wielką radością, ale też przed pewnymi decyzjami. Ta noc przychodzi do nas z takim wyzwaniem, żebyśmy wybierali w życiu tak, jak wybiera Pan Bóg. Nie jest zawsze oczywiste, żeby wybierać tak, jak wybiera Pan Bóg. Jak wybiera Pan Bóg tej nocy?
Mamy najpierw I czytanie wyjęte z Izajasza. Jest taki moment, kiedy naród wybrany, zwłaszcza Juda była uciemiężona przez Asyryjczyków. I przebywa w desperacji absolutnej, czy przetrwa fizycznie jako naród. I będąc w takiej ciemności, mroku, który przyrównuje się do śmierci, Izajasz zapowiada im wybawienie. Urodzi się dziecię, które przyniesie wyzwolenie. Ale ważne jest to, że to wyzwolenie dokona się tak, jak w dniu porażki Madianitów. Domyślam się, że mało kto pamięta, jak to było z Madianitami. W siódmym rozdziale Księgi Sędziów czytamy o tym, jak to Izrael był uciemiężony przez Madianitów przez 7 lat. Był na skraju zagłady i wtedy Pan Bóg powołał Gedeona, żeby uratował Izraela z ręki Madianitów. Gedeon zebrał wojsko, które liczyło 32 tysiące żołnierzy. I przed bitwą Pan Bóg mówi do Gedeona: jest was za dużo, żebyście wygrali. Idź powiedz im, że kto się boi, niech idzie do domu. Dziwna polityka, tuż przed bitwą. Gedeon poszedł i powiedział, że kto się boi, niech idzie do domu. Poszło 22 tysiące. Został z dziesięcioma. Myślał, że już dość, a tu Pan Bóg mu mówi, wciąż jest was za dużo. Ostatecznie z tych dziesięciu tysięcy, zostaje przy nim 300 ludzi. Pan Bóg mówi mu wtedy: teraz jesteście zbyt mali, żebyście mogli wygrać. To jest tajemnica tej nocy. Chrystus jest dość mały, żeby mógł wygrać. Jest mały, kiedy się rodzi w żłóbku; kiedy się rodzi w odrzuceniu; kiedy nie było dla niego miejsca. Jest mały, kiedy musi od początku swojego życia uciekać, poniewierać się.
„Dziecię nam się narodziło (…), na Jego barkach spoczęła władza”. Jaka władza spoczywa na barkach tego dziecięcia? Na barkach Jezusa spoczęła jedna władza, jaką jest krzyż. W krzyżu Chrystusowi jest dana wszelka władza. Na krzyżu Chrystus jest wystarczająco mały, żeby pociągnąć wszystkich do siebie. Trzeba nam być wystarczająco małymi, żeby Bóg mógł działać. Czy na pewno tak wybieracie? Św. Jan od Krzyża tak pisał: wybieraj zawsze to, co mniejsze, nie to, co większe. Chrystus wybiera to, co najmniejsze i w tym jest niesłychanie skuteczny. Ile razy my jesteśmy mali, tyle razy Pan Bóg działa. Nasza małość uwalnia Boga do działania. Jak się robimy wielcy, zbieramy 32 tysiące wojska, Pan Bóg jest bezradny, nie ma co robić. Jest was za dużo, żebyście mogli wygrać. Im nas jest mniej, tym lepiej. Bogu lepiej się działa przez małe środki, przez ubogie środki.
Ewangelia jest ciągiem dalszym tego, co jest napięciem pomiędzy tym, co wielkie, a tym, co najmniejsze. Między Oktawianem Augustem a Jezusem, który rodzi się w Betlejem, w stajni. W tym napięciu, tym kontraście między Oktawianem a Jezusem z Nazaretu jest jeszcze bardzo ważna myśl ukryta. Dlatego, że Oktawian August był nazywany władcą, który podarował ziemi pokój. Jaka była natura tego pokoju, który Oktawian wprowadził w świecie? Wszystkich chwycono za twarz. W momencie, kiedy się Jezus zrodził, Oktawian demonstruje tę swoją władzę przez ten spis ludności i to nie w całym państwie, ale w całym świecie. Oktawian kazał policzyć wszystkich ludzi, którzy żyją na świecie. Ten spis był robiony z powodów podatkowych. Rodzi się Jezus. Aniołowie śpiewają: „Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój, dosłownie w ludziach, w których ma upodobanie”. Pokój w ludziach. Łukasz chce nam powiedzieć, że prawdziwy pokój daje światu, nie Oktawian August, tylko Jezus Chrystus.
Dzisiaj wszyscy mówią o pokoju. Wszyscy by chcieli pokoju. Na Białorusi, w Rosji, na Ukrainie… Jaka jest droga do pokoju? Chwycić wszystkich za twarz? Nakazać pokój. Czy tak, jak Jezus? Od wewnątrz – pokój w ludziach dobrej woli. Pokój budowany od wewnątrz. Nie narzucony jedną władzą, jedną strukturą. Jak się buduje pokój od wewnątrz? Mówi o tym św. Paweł w drugim rozdziale listu do Efezjan: „On, który obie części [ludzkości] uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur – wrogość” (Ef 2,14-18). Budowanie pokoju od wewnątrz zaczyna się od tego, że człowiek pozwoli Chrystusowi zburzyć w sobie mur. To nie jest w cale takie proste. Papież Franciszek podczas ŚDM w Krakowie powiedział do młodzieży takie zdanie: Łatwiej buduje się mosty niż burzy mury. Na pierwszy rzut oka to zdanie wydaje się niezrozumiałe, ponieważ burzenie jest rzeczą łatwiejszą. Ale w tym wypadku Papież ma rację. Budowanie mostów wydaje się być łatwiejsze wiecie, dlaczego? Byłoby łatwiej ten mur zburzyć, tylko trzeba się na to się zdecydować. Cała trudność jest w środku. Podjęciu tej decyzji, żeby rozwalić jakiś mur.
W Londynie znajdują się dwa kościoły London Oratory i Brompton Oratory. Ten pierwszy należy do katolików, a drugi do anglikanów. Są rozdzielone kawałkiem muru. Kilkanaście lat temu ten mur zawalił się ze starości. Wyglądało na to, że nie ze starości, ale z opatrzności. Żyjemy przecież z pragnieniami życia razem, na co, po co komu mur? Wielu było przekonanych, że tego muru nikt na nowo nie postawi. Machnęli ten mur z powrotem w przeciągu dwóch miesięcy. Jest do dzisiaj, ma się dobrze. Nasza zdolność do decyzji, żeby zburzyć mur to jest coś bardzo trudno osiągalnego. Dobrze nam jest za murami. Czujemy się tam bezpiecznie. Dość sarkastyczny dowcip powstał w Londynie. Jak anglikanin poszedł do nieba zdziwił się, bo za bramą był potężny mur i spytał św. Piotra: a co to za mur? Św. Piotr mówi: a za nim są katolicy, bo oni muszą myśleć, że są tu sami. Wtedy mamy poczucie bezpieczeństwa. Sami, we własnym sosie. Nikt nam nie przeszkadza, nikt nas do niczego nie prowokuje, nikt nas do niczego nie zmusza. Łatwiej się buduje mosty niż burzy mury. Chrystus buduje pokój od wewnątrz. Nie bawi się w budowanie pokoju, pseudo-pokoju na zewnątrz, przez narzucanie swojej władzy, narzucanie swojego prawa, narzucanie swojej siły, narzucanie swojego własnego myślenia. Chrystus nie ma w sobie niczego z Oktawiana Augusta. Wszyscy mówimy pokój, a pokoju nie ma. Dajcie Jezusowi zburzyć mury w was, a zobaczycie, że pokój będzie.
Noc decyzji. Wybieramy z Bogiem i wtedy to ma sens.