+48 606 283 414 larafal@interia.pl

Nominacja na proboszcza parafii! Właśnie tak nazywa się ten dokument, który wręczył mi dzisiaj abp Wiktor Skworc w Kurii.

Kiedy usłyszałem wezwanie parafii, to na serduchu zrobiło się ciepło. Parafia Matki Bożej Bolesnej, a więc w kluczu Maryi, jak zresztą wszystko, co wydarza się w moim kapłańskim życiu.

Kiedy z kolei usłyszałem nazwę miejscowości, to przed oczami zrobiło się ciemno. Pewnie gdzieś w sąsiedztwie ks. Grzegorza Wity – pomyślałem. Po czym któryś z siedzących obok księży uświadomił mnie, że to właśnie ta parafia, gdzie proboszczuje ks. Grzegorz. I wtedy to, co było błogie i lekkie, przemieniło się w gorzkie i ciężkie. Radość z posmakiem goryczy!

Trzon pasuje, bo w kluczu Maryi, ale dlaczego ta zmiana i dlaczego JA? Spodziewałem się, że obejmę placówkę po emerycie. Wspaniała, zawsze merytoryczna i produktywna współpraca z ks. Grzegorzem jeszcze z czasów, kiedy był odpowiedzialny za misjonarzy wręcz nie dopuszcza tej decyzji do głosu. Nie mam wątpliwości, że jest to człowiek na właściwym miejscu. Miałem to przekonanie zarówno wtedy, kiedy był wikariuszem biskupim ds. misji i wtedy, kiedy został proboszczem w Mysłowicach. Zresztą przez cały czas śledziłem na bieżąco wydarzenia z życia tej parafii, żeby się zwyczajnie ucieszyć tym, jak właściwy człowiek spełnia się we właściwym miejscu. Miałem nieodparte pragnienie, żeby dopisać się do listy tych pełnych goryczy i rozczarowania komentarzy na Facebookowym profilu parafii, że ja też jestem w szoku i nie rozumiem tego, co się stało.

Powstrzymała mnie patronka dnia dzisiejszego, św. Jadwiga, królowa, która całą sobą urzeczywistnia duchowy rys Maryi stojącej pod krzyżem swojego Syna. A więc Matki Bożej Bolesnej, której dzieci, duchowi spadkobiercy – parafianie z Mysłowic znaleźli się tuż obok Niej.

Stojąc przy Maryi w najboleśniejszych momentach jej życia, jest nadzieja usłyszeć to, co usłyszała św. Jadwiga z krzyża: Czyń to, co widzisz! Patrzę po to, żeby to patrzenie odbiło się jak pieczęć we mnie. Patrzę na krzyż nie po co innego, jak tylko po to, żeby przejąć postawę Chrystusa ukrzyżowanego. Ale trzeba patrzeć na krzyż przenikliwie i z uporem.

Jaki jest punkt dojścia tego patrzenia?

W Rzymie jest kościół Santa Maria in Via Lata, gdzie przetrzymywano w więzieniu św. Pawła i gdzie wygrawerowany jest napis: „Słowo Boga nie uległo skrępowaniu”. Miejsce to stawia człowieka do pionu.

„Paweł jest w kajdanach i pisze: 'Słowo Boga nie uległo skrępowaniu’. Apostoł uległ, bo zostanie poprowadzony na śmierć. Ale on dobrze wie, że nie chodzi o niego. Że jest coś znacznie ważniejszego niż on. Że są w historii ludzkiej dzieje słowa Bożego i tych dziejów nic nie zatrzyma, także zabicie apostoła… także zmiana biskupa czy proboszcza… Słowo jest mocne, słowo pójdzie dalej, słowo jest nieskrępowane”. Bóg jest mocny. Cała przyszłość należy do Niego. Cały świat należy do Niego.

W tym zdaniu św. Pawła 'Słowo Boga nie uległo skrępowaniu’ nie ma ani szczypty egoizmu. Ani odrobiny własnego interesu. Człowiek całkowicie skoncentrowany na Bogu. Czy Paweł zawsze taki był? Pewnie często odnajdywał się w tych, którzy butowali się przeciwko Bogu i decyzjom, które zapadały w imieniu Boga. Ale to wpatrywanie się w Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego dokonywało w nim przemiany. Stał się tym, kogo głosił. Czynił to, co widział. I doświadczał tego jako przemiany dokonywanej mocą Boga. Przemiana z takiego egoisty, który nie ma smaku w tym, co Boże; co w imieniu Boga jest czynione. Po człowieka, który żyje od początku do końca wolą Boga.

Tak, chcę takiej przemiany!