Niedziela jest sercem tygodnia. Triduum Paschalne jest sercem całego roku liturgicznego. Cały tydzień zależy od przeżycia dnia Pańskiego. Z kolei rok liturgiczno-duszpasterski jest powiązany z doświadczeniem wydarzeń Paschalnych.
Na własnej skórze przekonałem się, że wspaniale przygotowana i przeżyta liturgia Triduum owocuje przez cały rok duszpasterski. Wówczas się dzieje… na naszych oczach dokonują się wielkie dzieła Boże w życiu wspólnoty, nawet tej pozornie małej, gdzie po ludzku mówiąc nie ma prawa nic się wydarzyć. Z kolei podejście powierzchowne, „po łebkach” do tej najważniejszej liturgii w roku skazuje życie wspólnoty na wegetację, „tam ledwo, co zipie” i to przez cały Boży rok! Oba te doświadczenia mam za sobą. Zdecydowanie opowiadam się za starannie przygotowaną liturgią. Tak było na misjach i w tym roku w Brzęczkowicach.
Najbardziej przeżyłem Mandatum (obrzęd umycia nóg) i całą liturgię wieczerzy Pańskiej w Wielki Czwartek, której przewodniczyłem.
Kiedy umywałem nogi każdemu z osobna, modliłem się, żeby w takim duchu przeżywać cały rok. W tym geście uniżenia dobrowolnie wybrałem podejście, które streszcza się w takich postawach jak: „nie upierać się przy swoim”, „rozładowywać napięcia”, „nie eksponować siebie”, ale też „nie odprawić nikogo z przysłowiowym kwitkiem”, „być dyspozycyjnym, cierpliwym”, „umieć wytrzymać bezradność miłości”, „kochać ludzi za to, że są, nie za to, co robią, czy odbierać im prawo do miłości, jeśli nie spełniają oczekiwań”.
Moją dodatkową radością było to, że ta liturgia Wielkiego Czwartku była dziełem całego ludu Bożego. Za przygotowanie, a więc podział funkcji, posług, odpowiadał ceremoniarz, należący do tej wspólnoty od urodzenia. Poinstruował mnie, gdzie mam stanąć, kiedy przejść, co zrobić w danym momencie itd. Świeckich pobudza do działania taki kredyt zaufania, powierzenie odpowiedzialności, poszukiwanie rozwiązań, wyznaczenie funkcji…
Kiedy już na chłodno ogarniam refleksją poszczególne liturgie Triduum Paschalnego to dostrzegam, że wspólnota rządzi się jednak różnymi prędkościami. Moim marzeniem jest wspólnota, zarówno w liczebniku, jak i w mianowniku. Inną prędkością jest „układ panujący we wspólnocie”. Przed tym żadna grupa nie jest w stanie uciec, również rodzina parafialna. Urzeczywistniła się również prędkość „poradzimy sobie bez was”. W tych liturgiach te prędkości było widać, jak na dłoni. Nie dopatruję się w tym jakiegoś celowego działania. Ujawniło się to, co w nas siedzi. Teraz to już nie ma co ubolewać na tym, że liczebnik nie zgadza się mianownikiem, że wspólnota będzie odmieniana przez różne prędkości, bo Triduum jest sercem całego roku liturgiczno-duszpasterskiego.
Przy Mandatum zostawiłem sobie rezerwę na ewentualności, na wszelkie nieprzewidywalne trudności… Z całą świadomością mogą dzisiaj wyznać, że kocham tutejszą parafię z jej prędkościami. Wiem, jak wiele będzie mnie to kosztować, ale już zdecydowałem i wytrzymam bezradność tej miłości.