+48 606 283 414 larafal@interia.pl

„U początku bycia chrześcijaninem nie ma decyzji etycznej czy jakiejś wielkiej idei – mówił kiedyś Benedykt XVI – jest natomiast spotkanie z wydarzeniem, z Osobą, która nadaje życiu nową perspektywę, a tym samym decydujące ukierunkowanie”. To Spotkanie, po którym już nic w naszym życiu nie będzie takie samo. W człowieku dokonuje się absolutne przewartościowanie: to, co stare, umiera, człowiek rodzi się na nowo. To wydarzenie nazywamy nawróceniem. Nawrócenie stawia przed nami zwykle trudny do akceptacji wymóg – konieczność oczyszczenia. Więcej: przejścia przez śmierć do życia! Bo chociaż chcielibyśmy się widzieć jako ludzie bez skazy, to bliżej nam do człowieka… dotkniętego trądem.

W Biblii obraz trądu – choroby, która niszczy ciało i układ nerwowy, prowadząc do śmierci – jest traktowany jako przedstawienie jednego z największych ludzkich nieszczęść. Symbolicznie ukazuje rzeczywistość grzechu, który tak jak ta choroba niszczy nas coraz bardziej i straszliwie zniekształca oblicze naszego serca. Kiedy więc mężczyzna pokryty trądem przychodzi do Jezusa, co opisują ewangeliści synoptyczni, to jest to spotkanie z żywym trupem (por. Mt 8, 1-4; Mk 1, 40-45; Łk 5, 12-16). Trędowaty stanowi jakby chodzącą śmierć – rozsiewa nieuleczalną chorobę.

Ktoś taki przychodzi do Jezusa i ma odwagę, łamiąc przecież Prawo, przemówić do Niego: „Panie! Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić”. Chrystus natomiast, uznając wiarę, która przywiodła chorego, uzdrawia go: „Chcę!”.

Jeżeli przed nawróceniem miłość może ci się wydawać tylko prawem, to po spotkaniu z wydarzeniem Miłości, miłość staje się naturalną odpowiedzią na to, co darmo otrzymałeś wcześniej.