Kiedy byłem proboszczem w parafii św. Abrahama, wielu czepiało się tego sformułowania. Na jakiej podstawie określamy Abrahama świętym? Abp Tomasz Peta miał na to krótką odpowiedź, która ucinała wszelkie wątpliwości. W ewangelii sam Jezus kanonizował Abrahama, kiedy powołując się na Boga nazywał Go „Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba”.
Dzisiaj dotarłem do tekstu źródłowego, który rozwiewa wszelkie wątpliwości. Otóż tekst hebrajski w błogosławieństwie, jakie Bóg obiecuje Abrahamowi, zawiera idę płodności i nawiązuje w ten sposób do obietnicy licznego potomstwa, podczas gdy jego grecki odpowiednik podkreśla sławę czy też dobrą opinię, jaką ktoś się cieszy, bądź jaka jest o nim wypowiadana. Nie znajdujemy w greckim pojęciu tej idei obfitości, płodności i dobrobytu charakterystycznych dla hebrajskiego synonimu.
Ponadto grecki termin określający Abrahama jako „błogosławieństwo” można rozumieć również w znaczeniu biernym, co oznacza, że Abraham będzie błogosławionym, a więc ucieleśnieniem błogosławieństwa bądź stanie się źródłem błogosławieństwa, albo też będzie jego wzorcem. Taka interpretacja jest w pełni dopuszczalna w Dz 12, 2-3. Tak więc grecki przekład określa Abrahama przymiotnikiem „błogosławiony”, używanym na określenie kogoś, kto jest godzien bycia błogosławionym.
Reasumując, sformułowanie w Dz 12, 3 „i będą błogosławione w tobie wszystkie plemiona ziemi” pozwala widzieć w Abrahamie orędownika, dzięki któremu inni będą doświadczać błogosławieństwa. Jest zgodność na dwie koncepcje: wzorca i pośrednika błogosławieństwa, czyli to, co charakteryzuje świętych.