+48 606 283 414 larafal@interia.pl

Cierpienie rozrywa moje serce na strzępy. Mam wrażenie, że umieram. Na dodatek wszystko miesza się ze złością i nienawiścią, które opatruję krótką modlitwą „Jesus, Son of Dawid, have mercy on me”. Przebaczenie jest drogą, długą drogą… Przeraża mnie fakt, że ten proces jest tak mozolny, długotrwały i okropnie bolesny. Najtrudniej jest przebaczyć sobie samemu… najbardziej przeszkadza mi myśl, że postępowałem w dobrej wierze, szlachetnym celu. Dzisiaj pod naciskiem Bożego słowa wręcz wymusiłem na sobie nowe spojrzenie. Próbuję rewidować życie pod kątem przypowieści z Łk 20, 9-19. Bóg wielokrotnie przychodził mi z pomocą. Wysyłał swoich sług, Aniołów, ostatecznie swojego Syna po tysiąckroć razy… Niesprawiedliwość oślepiła mnie do tego stopnia, wręcz zwiodła, że tkwiłem po uszy we własnym egoizmie. Ocknąłem się, nawróciłem, ale droga do uzdrowienia wiedzie przez cierpienie i przebaczenie. Codzienne stawanie w obliczu słowa Bożego, dla mnie Prawdy, rodzi we mnie życie, aż dziw bierze, że to życie rodzi się wyłącznie z nadziei, że przetrzymam cierpienie, wytrzymam te ekstremalne warunki pustyni i ujrzę Ziemię Obiecaną. Jeśli zaś nie ujrzę, jeśli mi życia zabraknie, to mimo wszystko idę z tą obietnicą w sercu.