W dzisiejszej ewangelii wyjętej z tekstu Marka (zob. Mk 7, 1-8, 14-15, 21-23), padają dość mocne słowa Jezusa: „Ten lud czci mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode mnie. Ale czci na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi”. Co zrobić, żeby uniknąć takiego rozdwojenia między stanem ducha, a powszechnie przyjętymi w Kościele zasadami, jakimi są chociażby postawy ciała.
Tutaj należy podkreślić jako rzez ważną to, iż w Kościele nie ma postaw ciała, które byłyby przypadkowe. Każda jest znakiem, jest jakąś deklaracją wobec Boga. Siedzisz – znaczy, że słuchasz, stoisz – znaczy, że jesteś wolny. Klękasz na dwa kolana, składasz ręce – już nie musisz nic Bogu mówić. To jest znak wierności. Faryzeusze i uczeni w Piśmie mają z tym kłopot. Brakuje im synchronizacji między swoimi przepisami a stanem ducha.
Znaki i gesty w Kościele prowadzą cię do modlitwy; nie wykonuj ich bezmyślnie. Nie wykonuj gestów, których nie pojmujesz, a jeśli nie pojmujesz pytaj natarczywie.