+48 606 283 414 larafal@interia.pl

Góry powodują we mnie ogromne spustoszenie! Wywracają wszystko o 360 stopni. Niektóre części mnie odmawiają posłuszeństwa, a inne są jakby na granicy wytrzymałości. Rozumiem, że jest to jednak potrzebne. Przyzwyczajenia, złe nawyki, grzechy robią przecież swoje. Potrzeba prawdziwej eksplozji, żeby przywrócić w człowieku obraz dziecka Bożego. Połączenie tych doświadczeń z Eucharystią i modlitwą są w stanie dokonać prawdziwego cudu, jeśli chodzi o przesianie wartości. Nie ma lepszej terapii, drogi uzdrowienia, od tej na szlakach ku Górze. Człowiek ma tę możliwość świadomego rejstrowania dokonujących się zmian w przestrzeni uczuć, myśli i pragnień.

Na pierwszym miejscu dokonuje się zwrot ku temu, co trwałe. To, co ziemskie, nosi jedynie pierwiastki trwałości, ale same w sobie nie jest trwałe. Mam tu na myśli relacje, dobra… To, co niebieskie, zawiera w sobie całą „tablicę Mendeleeva”, czyli trwałość. Niesamowite jest to, w jaki sposób człowiek dochodzi do tej prawdy. Na drugim miejscu mając już wizję celu, jasna staje się wizja drogi. Człowiek rozumie, co jest najważniejsze w życiu! Ta rewizja potrzebuje wysiłku, cierpienia, aktywnego udziału… chociaż samemu w tym procesie pozostaje się pasywnym i małym. C.d.t.