Gdy ktoś mnie obrazi, częściej przyzywam imienia Jezusa Chrystusa; a wówczas zniewaga, gniew i pragnienie zemsty przechodzą i o wszystkim zapominam. Z duszy modlącego się z poznaniem, rozumieniem i wiarą wychodzi jakby pocisk, który rani aż do zniszczenia i rozbicia wrogie Bogu duchy, które nas chcą omotać więzami grzechu.
Mimo, że nie doszedłem jeszcze do nieustannej samoczynnej modlitwy duchowej, a nawet dzisiaj jestem bardziej przekonany o tym, że jest to praca na długie lata, to jednak jasno teraz rozumiem, co oznacza usłyszane przeze mnie powiedzenie Apostoła Pawła: „Nieustannie się módlcie” (1 Tes 5, 17).