W moim sercu pobrzmiewa wezwanie z dzisiejszej Ewangelii Łukaszowej: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec was jest miłosierny”. W zapisie św. Mateusza temu wezwaniu odpowiada zdanie: „Bądźcie więc wy doskonali, jak Ojciec wasz jest doskonały” (Mt 5, 48). Podobnie. Ale jednak nie tak samo.
Świętemu Łukaszowi szło zapewne o coś więcej niż tylko o „ocieplenie wizerunku” Pana Boga. Oddając słowo „doskonałość” pojęciem „miłosierdzie”, nie chciał niczego zawężać, przeciwnie, chciał trafić w samo sedno.
Rozumienie miłosierdzia w szczególny sposób zakodowane jest w jego łacińskim określeniu: misericordia. Wpisane są weń dwa słowa: miser – „ubogi” oraz cor – „serce”. Misericordia znaczy „serce dla ubogich”. Dla tych, którzy nie mają, znaleźli się w bardzo „mizernych okolicznościach”. W kontekście tego dzisiejszego wezwania dotarło do mnie, że powodem zesłania ks. Władysława na Wschód było „serce dla ubogich”. Ks. Kuczyński napisał, że „pierwsze aresztowanie Władzia nastąpiło wtedy, gdy parafianom wywożonym z Łucka na Sybir w 1940 roku podawał do wagonów żywotność wraz z moją książeczką do nabożeństwa. Z dworca zabrano go wprost do więzienia. Został skazany na 8 lat więzienia.