Od dłuższego czasu nurtuje mnie problem wody na budowie. Poprzednia firma bez naszej wiedzy i bez zgody odpowiednich służb wymontowała licznik na wodę. Trudno zliczyć, jak wiele było obietnic i pozytywnych zapewnień w tej sprawie. Tak się złożyło, że ich firma nie zakwalifikowała się do drugiego etapu i tym samych skończyło się na pięknych obietnicach.
Po I spotkaniu z dostawcą wody otrzymaliśmy zadanie odnalezienia tego licznika. Już wtedy postraszyli nas potężną karą finansową. I znowu rozpoczęła się batalia, która ostatecznie zakończyła się prośbą na piśmie i wstępnym sygnałem do prokuratury. Za wszelką cenę chcieliśmy uniknąć pomocy służb porządkowych. Zdaliśmy się na dialog i cierpliwość. Niestety nie przyniósł żadnych rezultatów. Cały czas trwała nowenna do św. Rity. Natchnęło mnie dzisiaj, żeby pojechać do dyrektora wodo-kanalizacji i poddać się dobrowolnej sankcji. Doszło do spotkania, podczas którego przedstawiłem całą sytuację. Wzięliśmy całą winę na siebie. Ku mojemu zdziwieniu dostawca wody uwierzył naszym słowom. Podaliśmy w przybliżeniu stan tego licznika. Umnożyli tę cyfrę przez 5 i to była ta sankcja. Kara nie była w milionach, ale w tysiącach. Potraktowali nas bardzo ulgowo. Zrobili tak, bo jak tłumaczyli kilkakrotnie, jesteśmy wiarygodni i powinniśmy już spokojnie spać.