+48 606 283 414 larafal@interia.pl

Dzień rozpoczął się od Eucharystii z arcybiskupem i pracownikami Kurii. Arcybiskup przy kolacji dnia poprzedniego poprosił, abym powiedział homilię. Później żartował, że polskiego trzeba się uczyć przez całe życie, a rosyjskiego w trzy miesiące. Odebrałem to jako żart i zachętę. Świadomość własnych możliwości językowych sprawia, że poważne poddawanie się tego typu opiniom jest bardzo ograniczone. Ostatnio zastanawiam się, dlaczego w swoich wspomnieniach, SMS-ach nawiązuję do różnych wydarzeniach związanych z arcybiskupem. Czy w moich zamiarach wystarczająco czysty jest motyw, że znajduję się pod wrażeniem jego postawy, osoby, życia i to stanowi jedyny powód dzielenia się wspólnie spędzonymi chwilami? Czy aby nie jest tak, że czasami człowiek dzieli się swoimi wrażeniami z zamiarem wzbudzenia myśli o swojej wielkości, wpływów, oddziaływania? Są to pytania skierowane wyłącznie do mnie! Odpowiedź jest ukryta pomiędzy przecinkami a pytajnikiem. Potrzeba jednak czasu, aby dotrzeć do prawdy o sobie. Świadomość siebie rodzi się poprzez stawianie pytań. Niewątpliwie obok tych pytań dotyczących siebie pojawiły się także pytania dotyczące Kościoła i jego roli w życiu człowieka. Zrodziły się pod wpływem książki Stanisława kardynała Dziwisza „Świadectwo”. Myślę, że pozycja nie dodaje zbyt wiele do znanych mi wydarzeń z życia Jana Pawła II, chociaż niektóre są nowatorskie. Wartość książki dostrzegam w tym, że ukazuje ogromną rolę Kościoła w okresie niszczenia tożsamości religijnej i narodowej Polaków. Szkoda, że ten wkład został tak szybko zapominany, o czym świadczy rozliczanie biskupów z przeszłości. Pomijam fakt, że ktoś ma w tym swój interes, a jestem przy nadziei, że pamięć rodaków odrodzi się poprzez „Świadectwo”. Te myśli głębiły się w moim umyśle w czasie drogi powrotnej do Szucińska. Myślę, że odczucia nie zostały wywołane wyłącznie przez myśli, ale głębiącą się w sercu miłość do Kościoła.