+48 606 283 414 larafal@interia.pl

Współczesny niepokój różni się od niepokoju poprzednich i bardziej normalnych epok w dwojaki sposób. W przeszłości ludzie niepokoili się o własne dusze, lecz współczesny niepokój przede wszystkim skupia się na ciele; głównymi troskami dzisiejszej epoki są bezpieczeństwo ekonomiczne, zdrowie, cera, bogactwo, prestiż społeczny oraz seks. Sądząc po lekturze współczesnych reklam, można by dojść do wniosku, że największą katastrofą, która mogłaby spaść na człowieka, są przesuszone dłonie, kaszel, czy problemy w tej strefie. To przywiązanie nadmiernej wagi do bezpieczeństwa ciała nie jest zdrowe; zrodziło się z niego pokolenie, które bardziej przejmuje się posiadaniem kamizelek ratunkowych nakładanej podczas morskiej podróży, niż kabiną, w której ma mieszkać i którą powinno się cieszyć.

Drugą charakterystyczną cechą współczesnego niepokoju jest to, iż nie jest to strach przed obiektywnymi, naturalnymi zagrożeniami, takimi jak błyskawice, dzikie zwierzęta i głód; jest on subiektywnym, niejasnym strachem przed tym co – jak sądzimy – mogłoby być niebezpieczne, gdyby się wydarzyło. To dlatego postępowanie z ludźmi, których cechuje współczesny niepokój, jest tak trudne. Nic nie da tłumaczenie, że nie istnieje żadne zewnętrzne niebezpieczeństwo, ponieważ zagrożenie, którego się obawiają, tkwi w nich samych, i dlatego postrzegają je za nienaturalnie rzeczywiste. (…)

W każdym człowieku działa prawo podwójnej grawitacji; jedno przyciąga go ku ziemi, gdzie doświadcza prób, a drugie ciągnie go ku Bogu, tam, gdzie jest jego szczęście. Niepokój, który leży u podstaw wszelkich obaw współczesnego człowieka, wynika z jego usiłowania, by być sobą bez Boga, lub usiłowania, by przekroczyć samego siebie bez Boga. (…)

Ponieważ podstawową przyczyną niepokoju człowieka jest możliwość bycia świętym, albo grzesznikiem, wynika z tego, że ma on do wyboru jedynie dwie drogi. Może albo wspinać się ku szczytowi wieczności, albo spaść w otchłań rozpaczy i frustracji. Jednakże wielu ludziom wydaje się, że istnieje jeszcze trzecia droga – droga obojętności. Sądzę, że – podobnie jak niedźwiedź zapada na zimę w stan hibernacji, spowalniając swe funkcje życiowe – tak i oni mogą przespać życie, nie wybierając między życiem dla Boga i życiem wbrew Niemu. Lecz hibernacja nie jest ucieczką, ziemia się kończy i trzeba wówczas podjąć decyzję – w istocie, wybór obojętności jest decyzją samą w sobie. (F. J. Sheen, Idź do nieba, str. 30-35)