+48 606 283 414 larafal@interia.pl

Czym jest grzech, jeśli nie brakiem miłości? Krzykiem, żeby nie kochać? Nie kochać ludzi… Nie kochać swoich obowiązków… Nie kochać świata… Zastanawiam się nad przyczyną tego jakże odczuwalnego i smucącego mnie braku miłości. Niewątpliwie jest nią bagaż, który stał się własnością człowieka w miejsce grzechu pierworodnego. Pożądliwość stała się właściwością ludzkiej natury. Każdego dnia trzeba się zmagać z ciężarem tego bagażu. Są dni, kiedy bagaż przybiera postać papierkowej torebki. Są także dni, kiedy staje się dużym plecakiem, pod cieżarem którego człowiek stale się potyka albo zatrzymuje, żeby odetchnąć Bożą miłością. Zastanawiam się nad postacią ciężaru, a właściwie nad jej służebnością dla człowieka. Łatwiej zapomnieć o grzeszności, kiedy ta staje się lekką torebką. Ten przejaw wydaje się być najbardziej niebezpieczny dla duszy człowieka! Przy słabej odczuwalności człowiek jakby obniża stan gotowości, przybiera na pewności siebie, własnych możliwościach i siłach. Sam w sobie jest to stan alarmujący, ale zainteresowany jakby go nie słyszy, jakby nie dotyczył jego. Stale zaś pamięta się o grzeszności, kiedy ta staje się plecakiem. Wówczas człowiek przyłapuje się na tym, że nie kocha. Najtrudniejszy do przyjęcia wydaje się być brak miłości. Jest również druga strona medalu, o której nie można zapomnieć. Plecak stwarza okazję zatrzymania się tylko dlatego, żeby się uzupełnić o Bożą miłość, żeby polecieć jakiś kawałek mocą Bożych soków. Czy to nie jest piękna właściwość grzeszności? Stale mi się marzy słabość bez grzeszności! To jest chyba jedyny z możliwych stanów przeżywania świętości na ziemi. Dla mnie wciąż pozostaje w sferze marzeń! Doświadczam jednak często tej pięknej właściwości grzeszności, która pozwala mi rzucać się aż do zmęczenia w kochające ramiona Ojca. Każdy skok zmniejsza przestrzeń dla braku miłości siebie, ludzi, świata… czyni z przepaści strzelinę…