+48 606 283 414 larafal@interia.pl

Do ostatniej chwili pielgrzymka do Medjugorie dawno zaplanowana stała pod znakiem zapytania. Tuż przed nadejściem dnia rozpoczęcia tak się podziało, że gdzieś tam w środku pogodziłem się z faktem, że tym razem nie było nam dane. Królowa Pokoju nie zostawiła nas (mnie i rodzoną siostrę) na przysłowiowym lodzie. Skądinąd pogoda 16 marca 2025 roku była dość mroźna, miejscami gołoledź na drodze. Nie sposób opisać tych wszystkich szczegółów, chociaż każdy z nich był dość ważny. Pierwszym punktem na trasie był Balaton. W połowie drogi nocleg na Węgrzech, a stamtąd godzina drogi do sanktuarium Krwi Pańskiej w Ludbergu. Modlitwa „Jezu, Ty się tym zajmij”, która przeprowadziła nas przez chwile przeciwności, swoją siłę bierze z krwi Pana, która podczas Eucharystii zaczyna płynąć w naszych żyłach. Jeden cel przyświecał pielgrzymowaniu, a mianowicie zmienić opatrunek na tych ranach, które nosimy w sobie, każdy swoje. Droga powrotna wiodła przez wodospady Kravica i Mostar.