„Po wschodzie słońca 25 września Pan życia odwołał z tego świata siostrę Weronikę Maryję (Bronisławę Łazdan) urodzoną 6 października 1922 roku na Litwie. Wstąpiła do zgromadzenia sióstr od Biednego Młodzieńca Jezusa 1 listopada 1955 roku w Agonie i tam przyjęła swoje pierwsze śluby 8 marca 1959 roku. Z radosnym sercem posługiwała w Kazachstanie od 1962 roku i pozostała mu wierną do swojej śmierci. Siostra Weronika była w gronie sióstr, które jako pierwsze w imieniu Kościoła katolickiego podarowały Kazachstanowi iskrę wiary. Jesteśmy jej wdzięczne za odwagę, wytrwałość i dziecięcą ufność.”
Tymi słowami podziękowały zmarłej siostrze Weronice współsiostry ze Zgromadzenia. Byłem w gronie osób, które przyłączyły się do tego podziękowania i w modlitwie oddały zmarłą Jezusowi, naszemu Zbawicielowi.
Ciągle chodzi mi po głowie myśl, którą abp Tomasz powiedział w kazaniu. Zmarła siostra weszła na drogę swojej świętej patronki. Podobnie jak św. Weronika, tak i ona pokazała Kazachstanowi nowe oblicze Chrystusa. Swoją obecnością i świadectwem życia otarła zbroczone i poobijane przez panujący system oblicze Zbawiciela.
Jeśli głośno zastanawiam się nad rolą Kościoła w tym rejonie, to wydaje mi się, że w tej myśli została dostatecznie wyrażona. Jest w sercu pragnienie wprowadzania reform, zbijania ludzi w małe komórki… Trzeba to pragnienie zachować na stosowną chwilę, a teraz skupić się na ocieraniu oblicza Jezusa poprzez obecność i świadectwo życia.
Zdumiało mnie pewne odkrycie natury technicznej pogrzebu. Wschód rządzi się swoimi prawami. Pogrzeb rozpoczął się od zmówienia różańca przy trumnie. Następnie Msza święta i pożegnanie. Przejazd na cmentarz komunalny, modlitwa i złożenie do grobu. Nowością było dla mnie trwanie przy zmarłej aż do zasypania mogiły i przyozdobienia grobu. W ten sposób przebiegają tutaj pogrzeby.