Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili (J 15, 16)
W Piśmie świętej nie ma lepszej historii, która pokazywałaby tę prawdę niż historia Macieja. Pan go wybrał, nie wybrał go Piotr, nie wybrali go apostołowie…
Maciej jest człowiekiem, o którym nic nie wiadomo. Dobrze to widać w tym zestawieniu z drugim kandydatem na apostoła. Kiedy Maciej jest postawiony do tego losowania, które ma wskazać wybranego człowieka, to postawiony jest obok Józefa, człowieka, który ma dwa przydomki. Jeden hebrajski, a drugi łaciński. Mówimy o kimś, kto jest znany w dwóch różnych środowiskach. I w środowisku żydów i rzymian, którzy zajęli Ziemię Świętą. I te przydomki wiele mówią o Józefie. Barsaba tłumaczy się jako Syn Najwyższego. Ten przydomek pokazuje go jako człowieka Bożego. Z kolei wywodzący się ze środowiska rzymian nazwali go po łacinie Justus, co tłumaczy się sprawiedliwy. Musisz być kimś, żeby dostać taki przydomek od wrogów. Józef jest człowiekiem znanym i poważanym, czego nie można powiedzieć o Macieju. Nic o nim nie wiemy przed głosowaniem i nic nie wiemy po głosowaniu. Istnieją jedynie przypuszczenia, że działał wyłącznie w Jerozolimie, nie wypuszczał się poza to miejsce. Nic nie wiemy o Jego działalności.
Maciej jest najlepszym dowodem na to, że to Bóg wybiera; wybiera w oparciu o swoją wiedzę, bo Bóg zna serca. Bóg jest tym, który Kościół tworzy, który wybiera w Kościele ludzi i ustanawia ich dla rozmaitych zadań, posług. Bóg trzyma Kościół w rękach, nieraz robi to w taki sposób, który kłóci się z naszym rozeznaniem. My byśmy wszyscy wybrali Józefa, ale Bóg wybiera inaczej według własnego rozeznania. Zaufajmy Bogu, który buduje Kościół na swój sposób.