Jedną z najważniejszych dróg dojrzewania jest ojcostwo. Jeśli mężczyzna nie idzie do ojcostwa, to głupieje, degeneruje się, cofa się… Jesteśmy kapłanami, więc na horyzoncie musi być ojcostwo. Chodzi o ojcostwo duchowo.
Tą najprostszą i pierwszą rzeczą w dorastaniu do ojcostwa jest to, że trzeba się wkorzenić w bycie synem. Zakorzenianie się w tym poczuciu, że jestem synem i mam ojca. Pomagają w tym takie sytuacje, że coś się w nas otwiera. Staje się nie tyle teorią, co egzystencjalnym doświadczeniem.
Jeśli nie wrastamy w tajemnicę ojcostwa; jeśli nie zakorzeniamy się w Ojcu, to nie pomagamy innymi w narodzinach do nowej formy życia. My nie dajemy życia, ale poprzez np. swoje kazanie, pomagamy człowiekowi, żeby urodził się dla tego życia i poszedł za tym nowym życiem. To jak rola akuszera.
Dlaczego możemy powiedzieć, że my jesteśmy ojcami? Wbrew Mt 23, 9.
Jest jeden Bóg Ojciec, ten Ojciec zrodził Syna, ten Syna ma możliwość udzielania życia. Życiodajny jest Ojciec i Syn. Od nich obu pochodzi Duch Święty. Pan Jezus, który daje życie, staje się też Ojcem. On ustanawia Kościół. Kościół jest nazywany pra-sakramentem. Kościół otrzymał od Chrystusa władzę przekazywania życia. Kościół jest życiodajny. Przez przepowiadanie, sakramenty i miłosierdzie rodzimy ludzi. Na tym fundamencie mogę mówić, że jestem ojcem, ponieważ zostałem wszczepiony w ten Kościół. Jest pewien rodzaj pokusy na tej drodze, a mianowicie indywidualizmu w posłudze, jakby ojcostwo poza Kościołem. To dorastanie do ojcostwa nie może być samodzielne i sprawowane indywidualne. Trzeba pamiętać, że szatan również płodzi. Szatan jako ojciec (J 8, 44).
Ojcostwo duchowe jest charyzmatem. Może się pojawić niespodziewanie. Nie jest związane z wiekiem ani płcią. Moja tożsamość syna dojrzewa i przekształca się w tożsamość ojca. Co znaczy być synem? Nasze ojcostwo to bycie świadkiem Bożego ojcostwa. Przeżywam to na sobie i o tym świadczę. Kapłaństwo jest świadczeniem o ojcowskiej i matczynej opiece Boga (bp Ryczan). Bycie świadkiem jest wymagające, ale zwalnia nas z nadzwyczajności. Ten duch synostwa utożsamiany jest z pierwszym darem Ducha Świętego – darem mądrości. Kapłan, który spowiada, powinien często chodzić do spowiedzi. To Boże ojcostwo najbardziej dotyka nas przy spowiedzi.
Ewagriusz z Pontu powiedział, że charyzmatyczność stawia nam pewne wymagania: asceza, wysiłek. Ojciec duchowy musi być domonoścą, nosi w sobie dom, w którym Boże dzieci czują się bezpiecznie. Masz być chodzącym domem. Najważniejszą formą domonoścy jest miłość i łagodność, której przejawem jest dyskretność. Ta relacja ma być przez Boga oczyszczona i przemieniona, żeby nie stała się jakąś emocjonalną formą więzi.
Dorastanie do ojcostwa. Bóg wychowuje nas marnotrawnych synów do bycia ojcem, żeby w nas wobec ludzi był ten rodzaj spokoju, łagodności, dobroci. To wracanie do konfesjonału, przebywanie z ojcem na modlitwie, zakorzenianie się w ojcu, wtulanie się w ojca, przebywanie z nim sprawia, że nabieramy jego rysów. Jeżeli nie rozpoznaje w sobie rysów Ojca, to czyim jestem synem?