+48 606 283 414 larafal@interia.pl

Był to jeden z tych dni niczym nie wyróżniający się spośród innych. Te same obowiązki, spotkania, ludzie, a jednak nie był taki dla wszystkich.
Wieczorem otrzymałem informację o wypadku Nasti, siostry Yevgenija, naszego pracownika. To on przedstawił sytuację i poprosił o zgodę na urlop. Nie miałem żadnych oporów. Chociaż w takim wymiarze mogę być dla tej rodzinnej tragedii. Nie spodziewałem się, że z taką prośbą wyjdzie też drugi pracownik. Ustaliłem z nim inne reguły, ale jest to dla mnie taka kropka nad „i”. Wzmocniła się pewność, że trzeba go zwolnić. Strasznie trudna sprawa, ale cóż poradzić. Nie wkłada serca w to, co robi. Mam wrażenie, że pracuje tylko za pieniądze. Moje przekonanie wyrosło na bazie kontrastu, jakiego doświadczam w sobie. Z jednej strony mam przed oczami ofiarodawców, a z drugiej pracownika mającego wszystko gdzieś. Byłbym już całkiem bez sumienia, gdybym pozwolił na taką dysharmonię. Czuję, że Kościół do reszty zepsuł tego człowieka. W tym momencie zrozumiałem wiele wcześniejszych sytuacji.