+48 606 283 414 larafal@interia.pl

Pierwszy raz w życiu przytrafiła mi się sytuacja, której nie chciałbym już więcej przeżywać. Otóż w czasie przygotowania darów okazało się, że w dwóch ampułkach znajduje się woda. Eucharystia odbywała się na filii i nie dawałem wiary, że znajdziemy właściwe wino. Jedna z osób udała się do sklepu.
Przez ten czas skupiłem uwagę na moich darach, które chciałbym Bogu ofiarować. Przygotowanie darów trwa zwykle bardzo krótko i zdarza się czasami, że przegapiam ten jakże ważny moment. Wprawdzie wzbudzam intencję na początku Eucharystii. Zwykle aktualizuję ją przy kolekcie przed czytaniami, ale już nie ponawiam więcej. Przyniesienie Bogu w darze intencji to przecież minimum tego, co mogę dać. Dzisiaj było inaczej! Moją uwagę przykuła jeszcze inna myśl. Otóż sam byłem winny tej sytuacji. W homilii próbowałem skupić naszą uwagę na wartościach, którymi żyjemy. Na ile są to wartości wieczne, a na ile ziemskie? Pytałem wprost: czym zmierzyć naszą wiarę, jeśli nie zakorzenieniem w to, co nieprzemijalne? Jeśli zaś żyję tylko tym, co przemija, swoją wiarę mogę mierzyć tzw. „chodzeniem do kościoła”, „zmówionymi paciorkami” itd. Próbowałem przez pryzmat tych słów odpowiedzieć sobie na pytanie: czym tak naprawdę żyłem przed Eucharystią? Gdybym już intensywnie myślał o mszy świętej, na niej skupiał wszystkie wysiłki, nie doszłoby do takiej sytuacji! Przypomniała mi się scena z Kany Galilejskiej: „nie mają już wina!”. Wino jest symbolem miłości. Nie ma we mnie wystarczająco dużo miłości do mojej Ukochanej. Każdego dnia jestem wezwany do tego, żeby dowieść tej miłości.