To ciało Chrystusa ewangelizuje. Jan Chrzciciel pierwszy wskazał na Eucharystię: „Oto Baranek Boży”. Kościół wie to od zawsze, zachował jego słowa na chwilę, gdy idziemy do Komunii. Dla mnie jest to jeden z najmocniejszych momentów modlitwy eucharystycznej. Przy każdej ofierze Kościół powtarza: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata”. Jan jest monstrancją Pana. Pokazuje ludziom Baranka: „Oto Baranek Boży”. Jego wzrok, długo oczyszczany na pustyni, pozwala odkryć pierwszym uczniom obecność Mesjasza. Światło, które w nim było, pomaga im przyjąć w pokucie Pana. Jego przykład określa nasze powołanie: prowadzić ludzi do Chrystusa, a potem „zniknąć”.
W jaki sposób ich prowadzić? Przykładem życia przed Panem, który przychodzi, który tu jest, pod postacią Chleba. Nasze głoszenie jest związane z wystawieniem Najświętszego Sakramentu. Powinniśmy głosić Tego, który przychodzi, Baranka Bożego, wprowadzić ludzi w kontakt z Jezusem. Na naszych ramionach nieść tych, którzy nie mogą iść, tak jak nosimy welon, który jest tego symbolem. W ten sposób Jezus może na nich patrzeć i sprawić, by się do Niego przybliżyli.
Mógłbym podawać dziesiątki przykładów osób, które jako niewierzący zapisywali się na godzinę adoracji. Następnie przychodzili, żeby powiedzieć: „Odnalazłem sens mojego małżeństwa”, „Chcę prosić o chrzest”, „Nie cierpiałem księży, teraz pokochałem Kościół”, „Pokochałem Maryję”. Cudowne i nieoczekiwane owoce… i to, co jest według mnie najbardziej wstrząsające, że nie ma w tym żadnego ludzkiego udziału.
Gdy jest się z Nim sam na sam, tym co działa nie są niczyje słowa, nie jest cudowność charyzmatów, jest to bezspornie sam Pan. Moc ewangelizacji nie leży w tym, co robimy, ani nawet w tym, co mówimy, to po prostu Chrystus obecny wśród nas.