Twoja śmierć była dla nas wszystkim ogromnym zaskoczeniem. Nikt się nie spodziewał. W dniu twojej śmierci Kościół czytał fragment wyjęty z ewangelii św. Łukasza. Zerknąłem do tego tekstu, żeby zrozumieć to, co się stało. Przeczytałem, że Jezus był blisko Jerozolimy i zapłakał na widok miasta. „O gdybyś i ty poznało w ten dzień, co służy pokojowi. Ale teraz to zostało zakryte przed twoimi oczami”. Tak często słyszymy, że śmierć jest jak złodziej. Dlaczego wtedy myślimy, że te słowa nie są skierowane do nas? Albo że mnie to nie dotyczy? Każdy może powiedzieć Bogu „nie wiedziałem…, nie wiedziałem, że to już!”. I nikt wtedy nie wiedział, że dla niego to będzie „już”. Nikt nie rozpoznał w ten dzień, co służy pokojowi. Ten dzień zaskoczył nas jak „złodziej”. A Chrystus w tym dniu zapłakał na widok tego, co było w naszych sercach i czego tam zabrakło; zapłakał, na widok tego, czym żyliśmy, jak żyliśmy; zapłakał na widok tego, jakie plany mieliśmy na przyszłość nie myśląc o tym, że ów dzień może stać się dla kogoś wiecznością; zapłakał na widok tego, jak zareagowaliśmy na nagłą i niespodziewaną śmierć Mirka. Kiedy umarłeś, słyszeliśmy: tego człowieka zabrał Bóg. Czy jest to prawdziwe stwierdzenie? Czy aby prawda nie pozostała przed nami zakryta? Zawał serca zabrał tego człowieka, a Bóg go przyjął. Wypadek zabrał tego człowieka, a Bóg go przyjął. Powiedzieć, że Bóg zabrał znaczy, że Bóg tego chciał, życzył tego człowiekowi. W relacji do Boga to, co nieprawdziwe, budzi lęk, złość, rozczarowanie, ból… W dniu twojej śmierci Jezus zapłakał, że nie rozpoznaliśmy tego, co służyło pokojowi i że to zostało zakryte przed naszymi oczami.
Liturgia pogrzebowa to jest taki moment, kiedy Bóg czyta ludzkie życie przy pomocy swojego słowa. Bóg czyta swoim słowem najpierw życie zmarłego Mirka, ale tak naprawdę chodzi o to, że czyta nasze życie tym słowem, bo ta liturgia jest dla nas, za zmarłego Mirka się modlimy, ale Bóg mówi do nas. Czyta nasze życie słowem, które dlatego jest wyjątkowe, że widzimy, jak zostało to słowo zrealizowane w życiu zmarłego. Te słowa przepuszczone przez jego osobę, przez jego życie, wcielone w jego osobę, wcielone w jego życie, to nas czyta w sposób wyjątkowy.
Pozwólcie na dwie myśli:
Ewangelia każe nam patrzeć na Jezusa. Patrząc na Niego rozumiemy, kim sami jesteśmy. Kim jest Jezus? Jezus mówi o sobie: Ja jestem drogą, prawdą i życiem. Nie tylko zna drogę, jest drogą. Nie tylko zna prawdę, ale jest prawdą. Nie tylko wie, co to jest życie, ale jest życiem. Jezus jest spójny wewnętrznie. Człowiek na przestrzeni całego życia buduje w sobie tę spójność, zgodność między tym, co myśli, a jak żyje. Znasz drogę, ale czy utożsamiasz się z nią tak dalecy, że mógłbyś się stać drogą dla innych?
Tak się złożyło, że przez kilkanaście ostatnich latach, nie mieliśmy okazji, żeby się często spotykać. Posługiwałem na misjach. Pozostawał jedynie kontakt przez Internet. Wczoraj przeglądałem historię wiadomości, jakie otrzymałem od Mirka. Wśród nich znalazłem zdjęcia bazyliki, na którą patrzył z okna kliniki, gdzie przeszedł operacje. Kilka wiadomości o tym, że uczestniczą z Kariną we mszy świętej transmitowanej tu z parafii św. Jerzego. Myślę, że ta bliskość z Bogiem zwyciężała w nim, identyfikował się z Jezusem, który był dla niego drogą, prawdą i życiem.
Dzisiaj Jezus mówi do każdego z nas: jestem drogą… pokazuje w ten sposób, kim my mamy być; czy utożsamiamy się z drogą, o której żeśmy się dowiedzieli?
Jezus mówi, że jesteśmy w drodze. Życie jest przed nami, a nie za nami. Prawda jest przed nami. Pogrzeb zmarłego Mirka ma nam to właśnie uświadomić. Jesteś pielgrzymem. Pielgrzym to jest ten, kto ma cel w życiu. Pielgrzym nie jest włóczęgą: wie, dokąd zmierza. Jesteśmy w drodze. Jezus jest w drodze tak dalece, że sam się nią staje, utożsamia się z drogą. Nie potrafiłby żyć w ten sposób, że wie o drodze, ale nią nie chodzi.
Św. Paweł w czytaniu, zaraz w tym pierwszym zdaniu (2 Kor 5,1) mówi: odkąd dokąd jest ta droga. To, co nas uruchamia, że jesteśmy ludźmi drogi, pielgrzymami, opisane jest tutaj dwoma słowami: przybytek z gr. skene, znaczy namiot doczesnego zamieszkania, a drugie słowo to jest mieszkanie, dosłownie budynek, dom. Odcinek między namiotem a domem. W namiocie jest pięknie, ale zawsze jest poczucie tymczasowości. W człowieku jest tęsknota za domem. Paweł mówi do nas tak: namiot to jest to, co sami budujecie, dom to jest to, co buduje w waszym życiu Bóg.
Nie mieszkajcie w tym, co budujecie waszymi rękami, zamieszkajcie w tym, co Bóg czyni w was i co wam sprawia w życiu…
Wśród wiadomości od Mirka były również życzenia z okazji urodzin, świąt i to charakterystyczne winszuja ci… to chyba jest takie typowe dla was żyjących tutaj… moją uwagę przykuł także obrazek, który mi przysłał, a na nim słowa, które dzisiaj winszuje nam wszystkim: „Kochajcie każdą chwilę, dziękujcie Bogu za dar życia i za dar widzenia świata i możliwość cieszenia się kolejnym porankiem. Szczęść Boże”. To, co było trwałe w jego życiu, było uczynione przez Boga, i my ci tego domu Bożego winszujemy chcemy to naszą modlitwą dopełnić. Amen.