+48 606 283 414 larafal@interia.pl

Skażenie mojej natury powoduje, że wszelkie myśli i plany dotyczące budowy Królestwa Bożego, jakie powstają we mnie, są wewnętrznie zatrute przez niewłaściwe odniesienie ich do siebie. Moje „ja” natychmiast lgnie do nich z upodobaniem, podchwytuje je, podtrzymuje i rozwija. Towarzyszy temu zadowolenie, że to moje, ża ja to stworzyłem, „ja” już „czuje się” wykonawcą tych wielkich planów i odbieram uznanie. Wszystko to dokonuje się spontanicznie, błyskawicznie i – co najgorsze – w sposób nie uświadomiony, w ciemnościach podświadomości. Dzięki Niepokalanej dostrzegłem znowu jasno, że myśli najświętsze i najpiękniejsze kryją w sobie straszną pokusę. Powinienem lękać się tych myśli i bronić się przed nimi. Zdradza podejrzenie źródło tych myśli okoliczność, iż z upodobaniem i uporem wciskają się one do świadomości podczas modlitwy i podczas Mszy świętej. Tym samym niszczą one modlitwę, która może istnieć tylko w świadomości czystej, całej zwróconej ku Bogu. Z tego wniosek oczywisty, że nie mogą te myśli być natchnieniem, nie mogą one pochodzić od Boga. Łaska przecież nie może przeszkadzać modlitwie i niszczyć jej! (por. ks. Franciszek Blachnicki, Rekolekcje więzienne, Kraków 2009, s. 69).