Ta droga, którą idę do Ciebie, jest przedziwna. Ty idziesz pierwszy i sprawiasz, że ja wstępuję w Twoje ślady, które idąc pozostawiłeś właśnie dla mnie.
Opór wobec łaski jest w każdym z synów marnotrawnych, a przecież do nich należę. Żeby uwierzyć w obecność Jezusa pod postaciami eucharystycznymi, najpierw muszę uwierzyć, że jestem synem marnotrwanym. Na miarę tej wiary będzie we mnie rosła wiara w Obecność, tę w Eucharystii. Bo przecież ten syn marnotrawny, jakim jestem, kiedyś powinien zakończyć drogę odchodzenia i zacząć wracać do Ojca. Żebym jednak mógł podjąć drogę powrotną, potrzebna jest próba wiary, w postaci sytuacji ogołocenia, rodzącej mniejszą czy większą bezradność. Sytuacji, która będzie przypominać ten krytyczny moment, kiedy syn marnotrawny stał się świniopasem.