+48 606 283 414 larafal@interia.pl

„Też mam żonę. Moją miłością jest Eucharystia”. Tymi słowami rozpocząłem homilię podczas mszy św. dla rodzin przeżywających swoje rekolekcje. Zostały zorganizowane przez Wspólnotę Błogosławieństw, a poprowadzone przez Marię i Patryka z Francji. Korzystałem z formularza o zawarciu małżeństwa. Małżonkowie własnymi słowami odnowili swoje przyrzeczenia małżeńskie. Przewiązywałem ich dłonie stułą jak w dniu zaślubin i błogosławiłem. Jeden z mężów powiedział swojej żonie: „Kocham cię i będę z tobą do końca”. Na kanwie tych słów przypomniały mi życzenia, które słyszałem od kapłanów w dniu prymicji: „abyś był księdzem aż do śmierci”. W tych słowach kryje się szczypta mądrości, ponieważ w życiu kapłańskim bywają kryzysy, a tu i ówdzie czyhają różnego rodzaju niebezpieczeństwa. Moje myśli poszły w nieco innym kierunku, a mianowicie, aby każdą chwilę przeżywać tak, jakby była moją ostatnią. Refleksja była rezultatem doświadczenia, które dokonało się we mnie tuż przed Eucharystią. Byłem trochę zdenerwowany z powodu braku materiału na homilię. Czasu brakowało, a nie miałem jeszcze zmówionego porannego brewiarza. Byłem zdecydowany przygotować homilię, a brewiarz przełożyć na później. Już miałem przystąpić do realizacji swojego planu, kiedy nagle uświadomiłem sobie, że moje miejsce jest przy żonie. Rozpocząłem od brewiarza. Pokój, który zagościł w sercu, odczytałem jako rezultat zharmonizowania swojego działania z wolą Boga wobec mnie. A później sam byłem świadkiem, jak Bóg potrafi działać. Jestem Mu wdzięczny za treści, które mi podsunął, ale też i odpowiednie słówka. Pod koniec dnia zerknąłem do przypowieści o Dobrym Pasterzu (J 10) i jakby wszystko stało się jasne i zrozumiałe. Do całości pasuje mi zdanie, które zapisałem podczas rekolekcji: „Jeśli pierwszy nie otrzymam, ludzie nie będę wierzyć, że mogą otrzymać”.