+48 606 283 414 larafal@interia.pl

Dwie godziny po przebudzeniu bywają straszne. Nie podchodź! Niczego nie oczekuj! W ostatnich dniach obserwuję u siebie kiepskie nastawienie do życia. Patrzę na to wszystko z boku i śmieję się z tej własnej nastrojowości. Bywa jednak, że przykre doświadczenia następują jedne po drugim. Człowiek nie zdąży przeprosić Boga, a wpada w kolejne niechciane doświadczenie. Szukam przyczyny! Zmęczenie? Dolegliwości? Dzisiejsza diagnoza lekarza jakby wszystko tłumaczy. Złożoność natury potwierdza tylko jej słabość. Chciałoby się słabość bez grzechu, zawodzenia, napiętych relacji, niepotrzebnych słów. Pozostają jedynie doświadczenia z miłością po czasie! Myśl z modlitwy popołudniowej dowartościowała we mnie moc Bożego przebaczenia. Nie miałem problemów z wiarą w tę moc, co raczej niewystaczającą wiedzę w tłumaczeniu tej mocy. Powtarzałem za którymś z ojców Kościoła, że jeśli nie byłoby Bożego przebaczenia w spowiedzi, to człowiek nigdy nie miałby wystarczającej pewności, ile potrzeba dobra, żeby przebłagać Boga. Dziełem zbawienia jest Boża łaska! Nie szukanie pewności, ale dar Boga! Moją nowością jest powód dla koncepcji z „podejmowaniem dobra” w miejsce zbawienia poprzez łaskę spowiedzi. Nie tyle zdobywanie pewności, co raczej wyeliminowanie możliwości własnej chwały (por. Ef 2, 9).