+48 606 283 414 larafal@interia.pl

Żydzi żądali znaku, zamiast prosić Boga o mądre serce do odczytania, zrozumienia znaków. Mam wrażenie, że współcześnie dzieje się rzecz gorsza aniżeli żądanie znaku. Narzuca się znaki, w rezultacie czego mamy duszpasterstwo matrycowe albo księżycowe. W każdej parafii te same grupy, te same nabożeństwa i wszędzie ci sami ludzie. Czysta matryca! Albo innowacje zupełnie nieziemskie, a co gorsza bez osobistego przekonania wiernych, nie mówiąc już o osobistej relacji. Jako ksiądz nie mogę narzucać całej wspólnocie prywatnej pobożności. Mogę jedynie dzielić się własnymi doświadczeniami wiary i miłości. Ostatnim bastionem w Kościele jest liturgia, która w miarę się trzyma, ale zewsząd doznaje ciosów. Caritas i posługa słowa poległy całkowicie na polu bitwy. Nie przeszłoby mi nawet przez myśl, że są takie parafie, gdzie nie głosi się codziennych homilii, a już całkowitym zaskoczeniem było dla mnie nabożeństwo po mszy zamiast kazania niedzielnego. Nie lepiej przyłożyć starań do komplementarności liturgii niż tworzyć, dodawać swoje „pięć groszy” do tego, co święte, Boże, zbawienne? Mam wrażenie, że to inna planeta, kościół narodowy, parafialny… Czy ktoś rozeznaje w Duchu Świętym? Kościół niejednokrotnie przyznawał się do największego grzechu, jakim jest brak rozeznania miejsca i czasu, brak odczytania znaków czasu. Ten grzech stał się złym przyzwyczajeniem. Doczekamy się czasów, kiedy kamienie będą przepowiadać królestwo Boże.