+48 606 283 414 larafal@interia.pl

Jednym z kluczy do zrozumienia panowania Chrystusa, może być osoba, która jest czczona w Kościele zwłaszcza przez organistów, chóry kościelne, czy schole liturgiczne. Domyślacie się, że tą osobą jest św. Cecylia, której liturgiczne wspomnienie wypada na 22 listopada, czyli w poniedziałek.

Dość szokujące jest to, jak niewiele o niej wiemy w zestawieniu z tym, jak dalece była czczona. W ciągu wieków powstała na jej temat ogromna liczba przekazów. Osoba musi być kimś, żeby wokół niej wyrosła cała tradycja. Taki moment szczególny to sam koniec XVI wieku, kiedy otwarto grób Cecylii. Jej ciało było zaschnięte, ale nienaruszone. Tak, jak ją położyli w III wieku, tak przeleżała do końca XVI wieku. Świadkiem tego był młody rzeźbiarz. Nazywał się Stefan Maderna. Wyrzeźbił postać Cecylii tak, jak ją zobaczył.

Młoda dziewczyna, która leży na boku. Ma twarz owiniętą szmatą. Pierwsza próba jej zabicia była przez uduszenie w łaźni parowej w domu. Przeżyła. Wtedy wykonano wyrok przez podcięcie jej gardła, ale żołnierz, który to czynił był tak porażony męstwem tej młodej dziewczyny, że nie był w staniej jej zabić. Tradycja dopowiada, że ona jeszcze trzy dni umierała, a żołnierze, którzy jej pilnowali nawracali się. Jeden z przekazów mówi, że czterystu żołnierzy się nawróciło. Więc znaleziono ją leżącą na boku z przeciętym gardłem, szmatą na głowie i dłońmi. Najważniejsze były dłonie. Jedna dłoń miała wyciągnięty jeden palec, a druga trzy palce. Że jest jeden Bóg w trzech Osobach. I to było to, co nawracało tych gości. Że ona już nie była w stanie mówić, to jeszcze krzyczała palcami, że jest jeden Bóg w trzech Osobach.

Tak może robić ktoś, kto jest w Bogu zakochany po same uszy. Przechodzi przez bestialską mękę i nie myśli o sobie, ale o tym, kogo kocha. Masz w sobie taką prawdę, którą musisz wypowiedzieć i nic nie jest w stanie cię powstrzymać? Nawet to, że ci przetną struny głosowe. Nawet to nie jest wystarczające, żebyś przestał mówić. Ona mówiła do samego końca o swojej miłości. Nie była w stanie zatrzymać tego, co miała wewnątrz.

To jest miara władzy Jezusa nad człowiekiem. Nikt nie zrozumie śmierci Cecylii, jeśli nie zrozumie jej relacji z Jezusem. Ta postać św. Cecylii, ale też i postać św. Tarsycjusza czy postać bł. ks. Jana Machy stanie się dla nas zrozumiała, jeśli zatrybimy, o co chodzi w tej relacji. A o tej relacji mówi nam dzisiejsza ewangelia.

Jesteśmy świadkami rozmowy, jaka rozgrywa się między Piłatem a Jezusem. Piłat pyta Jezusa, czy Ty jesteś królem? „Tak, jestem! Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie”. A więc narzędziem, którym On nad nami panuje albo inaczej, że my chcemy za Nim iść jest to, że jest świadkiem prawdy. Słyszeliśmy to określenie w II czytaniu wyjętym z Apokalipsy: Jezus Chrystus jest Świadkiem Wiernym. Świadek prawdy to nie jest ktoś, kto gada tak, jak ja teraz. Świadek prawdy to jest ktoś, kto sobą pokazuje prawdę. Świadkiem prawdy Jezus nie był w kazaniu na Górze. Świadkiem prawdy Jezus był na Golgocie. Na Golgocie pokazał sobą to, czego nauczał na Górze Błogosławieństw. Tam uczył, a tu był świadkiem.
I wtedy, kiedy mamy kogoś, kto sobą pokazuje to, czego uczy, to idziemy za nim. Wtedy odkrywamy jakąś władzę tego człowieka w stosunku do nas. To jest to, co nas pociąga. Prawda!

Ks. Profesor Tischner rozmawiał z jednym ze stoczniowców podczas strajku w Gdańsku. Pisze o tym w książce pt. „Wiara ludzi wolnych”. W tej rozmowie stoczniowiec powiedział mu tak: „Niczego od nich nie chcę, mogę jeść chleb i popijać go wodą, byle wreszcie przestali mnie okłamywać”. Tischner był tak pod wrażeniem tego zdania, że spuentował je w następujący sposób: „w dziejach społecznej nauki Kościoła to proste zdanie stoczniowca znaczy o wiele więcej niż niejedna papieska encyklika”. Miał rację! Mogę pracować za chleb i popijać go wodą byle wreszcie przestali mnie okłamywać. Czujemy, że jak ktoś kłamie, to nie rządzi. Nie nazwiemy kłamcy królem. Nazwiemy go manipulantem. W nas się wszystko buntuje przeciwko takiej władzy. Ale ktoś, kto jest świadkiem prawdy, pociąga.

I ostatnia rzecz, bo trzeba ją też wydobyć z tego tekstu. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu. To jest jakby brzegowy warunek tego, by się poddać władzy Jezusa. Piłat nie chce uznać jego władzy nad sobą. Pozostali – uczeni w Piśmie, żołnierze – też nie chcą tej władzy. A wy chcecie tej władzy nad sobą? Warunkiem brzegowym jest, żeby być z prawdy. Każdy, to jest z prawdy, słucha mojego słowa. Ważne jest w nas pragnienie, nie żeby mówić prawdę, tylko żeby być prawdziwymi. Jako warunek pójścia za Jezusem, doświadczeniem tej Jego władzy nad sobą, jest pragnienie wewnętrznej spójności.
Cecylia umierała w taki sposób i była świadkiem w taki sposób nie dlatego, że była w ludzkich siłach i zdolnościach większa niż ktokolwiek tu obecnych. Taka śmierć nigdy nie jest owocem własnego heroizmu. Taka śmierć jest zawsze owocem otwarcia się na łaskę. Jezus nie wymaga od nas niczego, czego by nam wcześniej nie dał. Otrzymujesz od Niego miłość i kochasz Go tą miłością, którą od Niego dostałeś.