+48 606 283 414 larafal@interia.pl

Mocne słowa Jezusa padają dzisiaj w ewangelii. Słowa te jednak – inaczej niż u św. Mateusza – nie są fragmentem wielkiej, wypowiedzianej z pasją i ogniem w świątyni „Mowy przeciwko faryzeuszom” (Mt 23, 1-39); przeciwnie, zostają wypowiedziane raczej w dyskretnych okolicznościach – w prywatnym domu, przy stole, podczas uczty u pewnego faryzeusza, na którą Jezus przyjął zaproszenie. Uczta, stół – to znaki i przestrzeń nie ostrej kontrowersji, lecz wspólnoty i miłości – nawet jeśli ta sięga czasem po zdecydowane słowo. W takim kontekście istnieje zapewne duża szansa, że naszą pierwszą reakcją na usłyszane napomnienie nie będzie zaprzeczenie i obrona, ale raczej refleksja i rachunek sumienia.

Moją uwagę przykuły słowa: „jesteście jak groby niewidoczne!”. I znów, w tej – Łukaszowej – wersji wypowiedzi (u Mateusza jest „groby pobielane” – zob. Mt 23, 27) akcent pada nie tyle na naszą „trupią” kondycję, lecz na dramatyczne jej konsekwencje w życiu ludzi. Po owych grobach niewidocznych „ludzie bezwiednie przechodzą” – tzn. zupełnie nieświadomie stają się „nieczyści”. Niczego nie podejrzewając, zostają zainfekowani śmiertelną chorobą. Niewidoczną.

Trudne słowo. Ale wcale nie wypowiedziane po to, by ranić, by obnażać publicznie czy oskarżać. Raczej po to, by wskazać źródło choroby, której konsekwencje dotykają innych.