+48 606 283 414 larafal@interia.pl

Zajrzyj do ewangelii św. Mateusza, otwórz 25 rozdział i przeczytaj fragment od wersetu 31 do 45. Wydaje się to niezbędne, ponieważ ten tekst jest kluczem do zrozumienia mojego wolontariatu w Domu Pomocy Społecznej dla Osób Niepełnosprawnych w Świętochłowicach Śląskich. Odwołując się do tego tekstu przybliżę Ci moje motywy i sposób posługi.

Wszystkie możliwe pola wolontariatu są w 25 rozdziale ewangelii św. Mateusza. Ten tekst pokazuje kilka naszych specyficznych odniesień do posługi miłosierdzia. Pierwsza rzecz, szczególnie mi bliska, została wspaniale pokazana przez papieża Innocentego III w kazaniu na II Niedzielę po Bożym Narodzeniu, którego podstawą biblijną jest perykopa o godach w Kanie Galilejskiej. Papież mówił to kazanie przy szpitalu Ducha Świętego w Rzymie. To właśnie tam zostało otwarte pierwsze „okno życia”. Noworodki, które były rodzone w Rzymie nie miały trafić do Tybru, ale mogły być oddawane na wychowanie do tego szpitala. I jest zachowane kazanie Innocentego III, komentarz alegoryczny do godów w Kanie Galilejskiej. Papież mówił: „sześć stągwi kamiennych, która każda mogła pomieścić dwie albo trzy miary, to jest sześć dzieł miłosierdzia z Mt 25”. Są głodni, spragnieni, nadzy, przybysze, chorzy i więźniowie. Jest sześć uczynków miłosierdzia. To jest sześć stągwi. A każda z nich ma po dwie lub trzy miary. Bo np. głodnego można nakarmić dając mu chleb, dając mu radę, dając mu nawet Eucharystię. Ten uczynek ma trzy miary. Warto zwrócić uwagę, w jaki sposób zostało zinterpretowane pójście do człowieka z posługą miłosierdzia. Nie na zasadzie minimum, ale na zasadzie bardzo szerokiego ogarnięcia, kim człowiek jest i jakie ma rzeczywiste potrzeby. I jak interpretować to wyjście do niego z posługą miłosierdzia? Kiedy tak naprawdę usługujemy? Czy wtedy, kiedy mu dajemy jedną miarę? Czy wtedy, kiedy stać nas na drugą i trzecią? Szerokie widzenie ludzkich potrzeb zostało mi dane w posłudze dla osób niepełnosprawnych. Do moich zadań nie należy zaopatrywanie ich w jedzenie czy ubrania, bo od tego są pracownicy. Do posług, jakie mogę podjąć, należą: indywidulana rozmowa, katecheza, posługa sakramentalna. Najbardziej udany wolontariat to ten, który zawiera te trzy miary.

Drugie, bardzo mi bliskie, a jednocześnie kluczowe w pojęciu wolontariatu na sposób chrześcijański to „wyjście do drugich z posługą miłosierdzia”, które nie jest wynikiem własnego pomysłu, czy własnej decyzji. Jest w nas „potrzeba służby”, ale to nie jest powód wystarczający. Wyjście do innych jest odpowiedzią, której udzielamy Bogu. Jeśli człowiek nie odkryje, że wychodząc do innych odpowiada Bogu, to lepiej go do nich nie posyłać. Zobaczmy, jak w tym tekście pokazane jest to karmienie głodnych, pojenie spragnionych, troska o chorych… Chrystus mówi: to JA. To Ja jestem głodny, to Ja jestem spragniony, to Ja jestem nagi, to Ja jestem chory, to Ja jestem obcy. Jeśli odnosimy się do Boga, jesteśmy trochę dalej niż miłosierdzie w rozumieniu Starego Testamentu, gdzie ono było formą wdzięczności, ale w odniesieniu do ludzi. Na przykład: w księdze Kapłańskiej 19, 34 czytamy: „Przybysza, który się osiedlił wśród was, będziecie uważać za obywatela. Będziesz go miłował jak siebie samego, bo i wy byliście przybyszami w ziemi egipskiej. Ja jestem Pan, Bóg wasz!”. Jest tutaj odwołanie do pamięci: kiedyś sam byłeś w potrzebie, byłeś przybyszem. Żydzi mają pamiętać Egiptowi, że byli obcymi, ale zostali tam przyjęci. Dlaczego masz wyjść do przybysza? Dlatego, że sam kiedyś byłeś przybyszem. Ewentualnie jest jeszcze drugi argument w Starym Testamencie: bo Pan kocha przybysza! Ale Ewangelia mówi, że Pan jest przybyszem. I w związku z tym, w sytuacji potrzebującego, staje przed nami Pan, od którego wszystko mamy. To podkreśla św. Augustyn komentując ten tekst z Mt 25. Augustyn mówi tak: „Cóż takiego dałeś, czegoś wcześniej nie otrzymał ode mnie? Chrystus dał ci samego siebie. Jak możesz odmówić daru Chrystusowi, który spotyka nas w tych, którzy są w potrzebie. Chrystus jest tym, który karmi i dla twojego dobra jest tym, który jest w potrzebie. Daje i jest w potrzebie. Gdy daje, chcesz przyjmować. A gdy jest potrzebujący, nie chcesz mu dać? Chcesz spotkać Chrystusa zasiadającego na tronie w niebie, oczekuj by go spotkać, kiedy leży pod mostem; oczekuj Go, gdy jest głodny; oczekuj Go jako przybysza”. Augustyn chce uświadomić człowiekowi, jak dalece został przez Chrystusa obdarowany. Prosi cię o jedzenie ten, od którego masz żywność. Prosi cię o przyjęcie do domu ten, od którego otrzymałeś ziemie w posiadanie. Prosi Cię o ubranie ten, dzięki któremu masz w czym chodzić. Jest bardzo ważne, żeby zobaczyć, jak najpierw jestem obdarowany, a potem jestem proszony o wzajemność. I dzieje się to wtedy, kiedy staje przede mną ubogi, bo w nim jest Chrystus. Ten sam, od którego mam wszystko.