+48 606 283 414 larafal@interia.pl

Wczoraj adoracja u Ojców Oblatów na Koszutce. Tam zawsze jest ogromny przepływ ludzi. Dzisiaj adoracja o przypadkowej godzinie w kościele Matki Bożej w Brzęczkowicach. Było osiem osób. Codziennie przenoszę się duchowo przed oblicze Jezusa do kaplicy wieczystej adoracji w Astanie, stolicy Kazachstanu. To miejsce chwyciło mnie za serce w sposób szczególny. Jestem tam nieformalnym członkiem Straży Honorowej.

Podczas adoracji powtarzam w kółko Macieju krótką prośbę: „Jezu Chryste, ulituj się nade mną grzesznym”. Nie jest to suche wezwanie. Ono po jakimś czasie staje się oddechem, rytmem serca. Budzi się we mnie świadomość obdarowania, synostwa. Tego nie da się wyrazić słowami, ale ładunek miażdży w drobny mak strach, dwuznaczność, podłe zamysły, pożądliwość… nie otrzymuję wyłącznie tego, czego z założenia nie chcę czynić, ale i to, czemu pragnę służyć… miłość, dobroć, łagodność, opanowanie…

Staję się Nim, bo Go jem, bo na Niego patrzę… życie nabiera sensu tylko wtedy, kiedy to otrzymuję… to nie efekt jakieś pracy nad sobą czy obiecanka cacanka, swego rodzaju kwit po zetknięciu z rażącym zachowaniem: „takim to ja nie będę…” Nota bene to nie działa, nie sprawdza się… jeśli czegoś nie otrzymam, to jestem bez żadnych szans…