+48 606 283 414 larafal@interia.pl

Odwiedziliśmy ks. Pawła w Jasnej Polanie (ok. 110 km od Kokczetawy). Spotkaliśmy się u niego, aby ustalić terminy spowiedzi w dekanacie. W tygodniu przed wigilią będziemy wspierać się w sprawowaniu sakramentu pokuty i pojednania. Do tej pory spotkałem się z taką formą pomocy podczas prowadzenia rekolekcji. Nasze parafie będą jak Betesda, przy których zatrzyma się Jezus (J 5, 1 – 18). Betesda tłumaczy się jako Dom Miłosierdzia. Sadzawka z pięcioma krużgankami należy do rzadkości; powszechna jest z czteroma. Liczba jest symboliczna; wskazuje na Księgę Prawa. Woda oznacza Ducha Świętego, a 38 lat choroby pokrywa się z czasem pobytu Izraela na pustyni po wyjściu z Egiptu. Sytuacja tego chorego jest patowa i to nie względu na długi czas cierpienia. Na pytanie Jezusa: „Czy chcesz wyzdrowieć?” (J 5, 6) on nie odpowiada twierdząco: tak, chcę być zdrowy. Człowiek ten pragnie wejść do basenu. On zapomniał, że chce być zdrowy. Dla niego środek stał się celem. W tym fragmencie widzę nie tylko sytuację starszych braci w wierze, ale także swoją i wielu osób. Dlaczego codziennie odmawiam brewiarz? Dla samego brewiarza? Czy idę do kościoła w niedzielę dla samego chodzenia? Jeśli środek staje się celem numer jeden, to nie ma miejsca w życiu na „eucharystio” – dziękuję. Bycie księdzem nie jest celem. Jestem księdzem, ponieważ chcę być święty. Niebezpieczeństwo stawiania środka ponad cel wydaje się być bardzo powszechne. W dalszej części perykopy można zauważyć, że jest to problem wielu osób (J 5, 12; 16). Wszyscy popełniamy te same błędy, bo jesteśmy grzesznikami. Powinniśmy na siebie patrzeć z miłosierdziem. Dla posiadania takiego patrzenia, co więcej, dla postawy dziękczynienia składanego Bogu w każdym momencie życia, niezbędna jest pamięć o czarnych kartach swojego życia. Moje przebaczone grzechy składają się na moją biedę, o której nie mogę zapomnieć, bo inaczej skończę jak chromy po uzdrowieniu. Tym razem spotykał Jezusa w świątyni (J 5, 14). Nawet nie podziękował. Nie zdobył się na „dziękuję”, ponieważ przy sadzawce zapomniał o uzdrowieniu i na dobrą sprawę Jezus nie spełnił Jego prośby. Dziękowanie to wspominanie, a tu nie było co wspominać. Przez brak dziękczynienia ze strony tego człowieka, ludzie negatywnie ustosunkowali się wobec Jezusa. Przed uzdrowieniem nie mieli takiego odniesienia. Dziękczynienie to postawa eucharystyczna! Zanim podejmę się jakichkolwiek zadań, tych codziennych po przebudzeniu, ale i tych dalszych w tygodniu przed wigilią Bożego Narodzenia, powtarzam słowa z księgi Mądrości z nadzieją, że przywrócą mi pamięć: „natomiast lud swój nakarmiłeś strawą aniołów i dałeś im bez wysiłku gotowy chleb z nieba, zdolny dać wszelką rozkosz i wszelki smak zaspokoić. (…) Nie urodzaj plonów żywi człowieka, lecz słowo Twoje utrzymuje przy życiu ufających Tobie. Bo to, czego ogień nie zniszczył, topniało rychło w cieple nikłego promyka słonecznego, by wiedziano, że w dziękowaniu Tobie trzeba wyprzedzać słońce i spotkać się z Tobą o świtaniu” (Mdr 16, 20; 26 – 28).