Ósmy rozdział ewangelii Jana jest wyjątkowy. Jezus przywołuje imię Boga „Ja Jestem” „Jestem, który jestem”, które przez Żydów było bardzo rzadko używane przez szacunek. Wzburzenie wywołuje fakt, że Jezus odnosi to imię wprost do siebie. W innych tekstach Jezus nawiązuje do tego imienia delikatnie licząc, że wyczujemy gdzieś to imię, np. kiedy w Ogrójcu mówi dwukrotnie „Ja jestem”. To imię tam pobrzmiewa, ale wprost odniósł to imię w tym wyjątkowym dialogu, który jest zapisany w ósmym rozdziale ewangelia Janowej; dialogu, który odbywał się w świątyni w Jerozolimie.
W Wielkim Poście zastanawiamy się nad tym, co znaczy, że Bóg jest w naszym życiu. Ale ten tekst każe nam iść dalej. Co znaczy, że w naszym życiu jest Bóg, który objawia się w Jezusie Chrystusie?
Jeśli nie uwierzycie, że Ja jestem, pomrzecie w waszych grzechach. O co chodzi w tym tekście? Pyta nas o wolność od grzechu. Jest taki komentarz Augustyna, który od razu prowadzi do sedna tego tekstu. Augustyn mówi tak: Nie mieć grzechu żadną miarą nie potraficie, gdyż urodziliście się w grzechu. Jeśli jednak uwierzycie we mnie, nie pozostaniecie martwi w waszym grzechu. Tak Augustyn tłumaczy to zdanie Jezusowe. Nie potraficie być bez grzechu, każdy z nas urodził się w grzechu i każdy z nas grzeszy, ale jeśli uwierzymy w Chrystusa nie pozostaniemy martwi w naszym grzechu. Następne zdanie mówi takie: Niewiara zatem nie na tym polega, że człowiek grzeszy, ale na tym, że w grzechu umiera.
Oto wyjątkowość tego tekstu: obecność Jezusa w moim życiu polega na tym, że nie pozostaję martwy w moim grzechu.