+48 606 283 414 larafal@interia.pl

Po raz trzeci dotykamy się drzewa życia, jakim jest krzyż. Ten dotyk jest możliwy dzięki słowu, które padło z krzyża. Dzisiaj proponuję wrócić do tego zdania, które rozważaliśmy tydzień temu: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią!

Wyjaśnimy sobie w dzisiejszym rozmyślaniu na czym polega nasza niewiedza? Brak wiedzy w kwestiach zasadniczych, a do takich należy przebaczenie, może się okazać zgubne dla naszej duszy; chcemy to zmienić, żeby z krzyża życie popłynęło obfitymi strumieniami dla każdego z nas.

21 Wtedy Piotr zbliżył się do Niego i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?»
22 Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy.
23 Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał rozliczyć się ze swymi sługami.
24 Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który mu był winien dziesięć tysięcy talentów.
25 Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby tak dług odzyskać.
26 Wtedy sługa upadł przed nim i prosił go: „Panie, miej cierpliwość nade mną, a wszystko ci oddam”.
27 Pan ulitował się nad tym sługą, uwolnił go i dług mu darował.
28 Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: „Oddaj, coś winien!”
29 Jego współsługa upadł przed nim i prosił go: „Miej cierpliwość nade mną, a oddam tobie”.
30 On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu.
31 Współsłudzy jego widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło.
32 Wtedy pan jego wezwał go przed siebie i rzekł mu: „Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś.
33 Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?”
34 I uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda.
35 Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu»
. (Mt 18, 21-35)

Powinniśmy przebaczać zawsze i z serca. Dlaczego powinniśmy przebaczać zawsze i z serca? Odpowiedź jest: bo tobie przebaczono! Każdy z nas jest tym sługą, który klęka przed Panem i mówi: okaż mi cierpliwość, a wszystko ci oddam! Nie wierzył w to, co mówił. Choćby na rzęsach stawał, to by nie oddał. Był winien dziesięć tysięcy talentów. Talent – tutaj bibliści podają różne miary – zwykle się mówi, że to było 27 kilogramów srebra albo złota. Jeśli on był winien dziesięć tysięcy talentów, to znaczy, że był winien 270 ton srebra albo złota. Znasz kogoś, kto ma tyle? Nasz problem polega na tym, że my nie wierzymy, że jesteśmy aż tyle dłużni Bogu. Jak ktoś nie wierzy, że jest tyle dłużny Bogu, to musi sobie zadać pytanie, na ile wycenia życie Jezusa Chrystusa. Ceną za nasz grzech jest śmierć Jezusa. Na ile wyceniacie życie Jezusa? A jak ktoś nie chce powiedzieć, na ile wycenia życie Jezusa, to niech sobie zada pytanie: na ile wyceniacie swoje życie? Ile kosztuje wasze życie? Wtedy dopiero rozumiemy, co to jest grzech. Bo nam się wydaje, że grzech to jest przekroczenie prawa bądź przepisu. Bądźmy poważni. Nie bagatelizujmy grzechu. Nie sprowadzajmy go do przekroczenia jakiejś normy. Grzech dzieje się w naszych relacjach z Bogiem. Grzech to jest zranienie osoby. Jezus umarł za nasze grzechy. Jezus stał się moim grzechem. Pismo mówi: karą za grzech jest śmierć! A nie ja umieram, tylko Jezus bierze moją śmierć na siebie. Jestem mu winien 270 ton złota albo srebra. Właśnie cała rzecz polega na tym, że nie mogę zapłacić za mój grzech. On może!

Jest taki bardzo piękny tekst św. Jana Pawła II w adhortacji Reconciliatio et paenitentia, jak on tłumaczy, czemu służy nasza pokuta za grzechy. Idziecie do konfesjonału, wyznajecie grzechy i słuchacie, jaka ma być pokuta. I papież mówi, jaki jest sens pokuty sakramentalnej? Mądry ksiądz musi to pamiętać. Nie może zadać takiej pokuty człowiekowi, żeby ten myślał, że tym co robi, to płaci za grzechy. Nasza pokuta nie ma charakteru zapłaty za grzechy. Ja nie płacę za swoje grzechy. Chrystus zapłacił za mój grzech. Ja nie jestem w stanie zapłacić. Pokuta nie jest od tego, żebym płacił za grzechy, tylko żebym będąc rozgrzeszony wykonał pierwszy dobry gest, pierwszy krok w dobrym kierunku. Czyli, przyjąłem rozgrzeszenie, przyjąłem wybaczenie i teraz pokuta to jest mój pierwszy dobry czyn, którym pokazuje Bogu, że zmieniłem kierunek w życiu. Że szedłem idiotycznie w złą stronę, ale teraz zatrzymałem się i idę w przeciwną stronę. Idę w stronę Boga i robię właśnie pierwszy krok. I to jest pokuta. Więc ta pokuta nie musi być wcale ciężka. Ona musi być prawdziwa. Czyli pokazuję Bogu, że dokonuje się we mnie zmiana. Dlatego w starożytnym Kościele obowiązywała zasada, że pokuta jest jak lekarstwo. Przeciwne leczy się przez przeciwne. Grzeszyłeś gadulstwem to weź sobie za pokutę milczenie. A jak grzeszyłeś tym, że urządziłeś komuś ciche dni, to weź sobie za pokutę, że się w końcu do niego odezwiesz. I wtedy pokuta jest prawdziwa. A my byśmy woleli, żeby za pokutę ksiądz nie zadawał mi, że mam się do kogoś odezwać, tylko niech mi zada cztery razy „Chwała Ojcu”. Pokuta nie musi być modlitwą za każdym razem. Natomiast powinna być takim gestem, czynem, który potwierdza, że zmieniłem kierunek. Mocą tego rozgrzeszenia, mocą miłości, której doświadczyłem przed chwilą, zaczynam iść w przeciwnym kierunku. My nie płacimy za grzechy. Nie mamy tyle.

Facetowi darowali dług. Wyszedł sprzed oblicza Pana i spotkał sługę, który był mu winien sto denarów, czyli mówiąc na skróty trzy miesięczną pensję. Bo denar w czasach Jezusa to była dniówka. Jest przypowieść o robotnikach w winnicy. Umawiali się z gospodarzem o denara za dzień. Sto denarów to jest sto dniówek. To jest wyobrażalny dług. Mógłbyś darować. On nie chce. I teraz co to oznacza? Jeśli odmawia wybaczenia, to jednocześnie pokazuje, że nie jest w stanie przyjąć tego, co dał mu Pan. Pan mu wybaczył niewyobrażalny dług. Pan mu darował, skreślił, ale po nim to spłynęło, jak woda po gęsi. To w ogóle nie dotarło do jego wnętrza. On tylko ma poczucie, że jest bezpieczny. Skreślili mi dług. Już mi się nic nie stanie, ale jego to nie zmieniło. Ta łaska nie dotarła do środka. A jak ją zablokował? Odmową wybaczenia!

Co z tego, że Bóg ci wybaczy wszystko i że zalewa cię strumieniami łaski, jak ty jesteś szklanką przykrytą celofanem. Nie wleje się ta łaska w ciebie. Boś się zablokował.
Jest taki tekst w KKK 1861, który mówi, że człowiek bardzo powinien czuwać nad sobą, żeby sobie nie pozwolić na grzech nienawiści czy odmowy przebaczenia w stosunku do kogokolwiek, bo jeśli sobie człowiek na to pozwoli, to przetrąci w sobie możliwość kochania kogokolwiek. To jest bardzo mocny tekst. Skąd tak ostry tekst w katechizmie? On wynika z tego, że miłość i nienawiść to są takie postawy, które człowieka angażują całego. Nie kocha się połową siebie. Jak kochasz, to na całość. Nie ćwiartka ciebie. Jak nienawidzisz to też na przepadłe. I katechizm używa takiego obrazu, że jedna nienawiść, jedna odmowa przebaczenia w naszym życiu, tak zatwardza nasze serce, że żadna miłość nie jest w stanie przebić się przez tę skorupę. Nawet Pan z tym niebywałym przebaczeniem nie był w stanie przedrzeć się do tego gościa, ponieważ w nim była odmowa przebaczenia w stosunku do współbrata. Ten człowiek prosił go dokładnie tym samym tekstem, którym on przed chwilą zwrócił się do Pana: miej cierpliwość oddam tobie… prosił go o to samo tymi samymi słowami.

Zastanów się dzisiaj, czy nie odmówiłeś komuś przebaczenia, bo gdyby tak było, to dotknięcie się drzewa życia zdemaskuje to, a słowo Jezusa: Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią, doprowadzi Cię do przebaczenia.