+48 606 283 414 larafal@interia.pl

Czasami dany dzień nic konkretnego nie przynosi… A może dzisiaj pracuje na jutro, jutro na pojutrze, wczoraj na dzisiaj… Zawstydziłem się dzisiaj przed Bogiem. Prawie przez całą adorację załatwiałem własne sprawy. Mówiłem o projektach, pracach, perspektywach na przyszłość… Siedziałem już prawie godzinę, kiedy uświadomiłem sobie, że nawet się nie przywitałem, nie powiedziałem: „Boże, kocham Cię!”. Nie wiem, jak podchodzić do takich modlitw. Nazwywam je zwykle zdradami. Wobec niektórych zdrad nie mam jednak przekonania. W trudnych przeżyciach czuje się rozumiany jedynie przez Boga. Modlitwa działa na mnie jak filter. Niby myślami jestem przy swoim, nie przy Bogu, a potem w życiu okazuje się, że złe nastawienie stało się dobrym, uraza zamieniła się w uśmiech… Jak to wytłumaczyć? Czy nie są to skutki „zdrady”? Coś zostało pogrzebane, ale te następstawa nie są moje, pochodzą z Góry…