+48 606 283 414 larafal@interia.pl

Dla rodziców… chciałoby się dodać: zmartwionych swoimi dziećmi, zawiedzionych ich postępowaniem, niezadowolonych z tego, że podjęli ryzyko! Ryzyko…? Posłuchajcie tego: „Człowiek, który w okresie młodości nie przeżywał żadnych religijnych zwątpień, prawdopodobnie poruszał się po omacku; ktoś, kto nigdy nie eksperymentował z przyswojonymi wcześniej tradycyjnymi wartościami i poglądami, był prawdopodobnie człowiekiem bardziej przestraszonym niż wolnym; kto nigdy nie sprawdzał słuszności rad rodziców, ten nigdy nie wykształcił krytycznego umysłu; kto nie oburzał się z powodu dwuznaczności, ambiwalencji oraz hipokryzji swojego środowiska religijnego, ten prawdopodobnie nigdy nie był z niczego zadowolony. Kto jednak spróbował, ten podjął ryzyko. Ryzyko zakłopotania rodziców oraz przyjaciół, ryzyko wyalienowania się od przeszłości oraz odczuwania irytacji z powodu wszystkiego, co religijne, nawet na dzwięk słowa „Bóg”. Nawet ryzyko absolutnej samotności, jaką cierpiał Jezus Chrystus, kiedy wołał: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?”. Spotkałem ludzi, którzy podjęli ryzyko. Zupełnie inna dojrzałość, inny poziom rozmowy. Czemu się nie cieszyć, kiedy ktoś robi krok do przodu: podjął ryzyko!? Czemu nie nazywać ryzykiem tego, co w naszym odczuciu jest buntem, wyrafinowaniem… Zupełnie inny sposób patrzenia, prawda? Jestem do niego przekonany, bo tchnie z niego twórczość! Powiedzmy sobie tak: „Zgoda, mam słabe punkty, ale to nie znaczy, że jestem słaby. Mam niedobre myśli, ale to nie znaczy, że jestem zły”. Jest to świadomość, że wyhodowanie dorodnej pszenicy wymaga tolerowania chwastów. Jeśli spróbujemy wyrwać wszystkie chwasty, możemy przy okazji zniszczyć cenne zboże. Człowiek, który nigdy nie wpada w złość, nie potrafi również niczemu się poświecić z pasją. Człowiek, który nigdy nie traci równowagi, prawdopodobnie nie ma nic wartościowego do stracenia; ktoś, kto nigdy nie jest przygnębiony, rzadko odczuwa przyjemność. Ktoś, kto nie podejmuje ryzyka, nie poniesie porażki, ale również nigdy nie pozna, czym jest sukces. Te dwa przebiegi to dwie twarze tej samej miłości. Śmiech ma swoje rysy i płacz ma swoje, ale są to rysy tej samej twarzy. Miłość może być agape, a może być eros! Eros jest power agape! Miłość z pasją nie może istnieć bez erosu. O takiej miłości pisał Benedykt XVI w swojej encyklice Deus caritas est. Jeśli się przypatrzeć – Boża miłość odróżnia się o innych miłości właśnie zdolnością ponoszenia ryzyka!