+48 606 283 414 larafal@interia.pl

Zastanawiałem się, jak to się stało, że wczoraj wziąłem połowę gotówki mniej niż trzeba było. Byłem trochę zły na siebie, bo przez własne niedopatrzenie przyszło mi wczoraj wrócić do domu, a dzisiaj wcześnie rano odbyć tę samą drogę. Kiedy wyjeżdżałem, byłem dobrych myśli. Za miastem rozpoczęły się pierwsze niepokojące sygnały. Zaświeciła się kontrolka odpowiedzialna za stan oleju w silniku. Zaraz potem samochód odmówił posłuszeństwa. W silniku nie było ani kropli oleju. Powoli dojechałem do domu. W pierwszych sekundach awarii pojawił się niepokojący odgłos w silniku. Domyśliłem się, że coś musiało się w nim popsuć. Czekaliśmy na mechanika jak na służby alarmowe. Kiedy usłyszałem wstępną sumę za remont nie miałem wątpliwości, że awaria jest poważna. Przed przyjazdem do domu poinformowałem nuncjusza i firmę, że nie dam rady dojechać. Przedstawiłem im powody tej niemożliwości. Nuncjusz do tematu związanego z budową prosił dołączyć podanie o nowy samochód. Firma zaś dzięki swoim układom mogła wziąć brakujący materiał bez zapłaty. Tak więc załatwiłem wszystkie sprawy, które czekały na mnie w Astanie. Nosiłem w sercu niepokój, żal, smutek z powodu dodatkowych strat, ale trwało to przez bardzo krótki czas. Dzień pokazał, że tak miało być! Przekonał mnie do tego pokój, który gościł we mnie.