+48 606 283 414 larafal@interia.pl

Spotkania z ludźmi odbywają się na różnych płaszczyznach. Z jednym człowiekiem można porozmawiać bardzo głęboko, mówiąc o swoich doświadczeniach wiary, miłości. W rozmowach z kimś innym trzeba się ograniczać do wybranych tematów. Różny też bywa ton rozmów. Jedne umacniają, drugie rozbijają, a jeszcze inne nic nowego nie wnoszą. Tych ostatnich jest chyba najwięcej. Dzisiaj odwołano nam spotkanie z przedstawicielami miejscowej władzy w sprawie umocnienia struktur Kościoła na filii w Barowoje. Miejsce to w niedalekiej przyszłości ulegnie całkowitej modernizacji. Ceną przemiany będzie likwidacja sektorów z domami prywatnymi. Rozmowa niestety nie doszła do skutku, co oznacza, że czeka na swój najlepszy czas. Były za to inne rozmowy, m.in. w Kokczetawie. Pojechałem tam, żeby chociaż trochę się przewietrzyć. Zmiana miejsca korzystnie wpływa na odniesienia z innymi, czy wobec zadań. Kiedy codzienna rzeczywistość wydaje się być przytłaczająca, wtedy warto dla dobra sprawy zacząć robić coś zupełnie innego. Nie ma jak spotkanie z drugim kapłanem. Jakimś życzeniem pozostaje ton rozmów. Trzeba bronić się przed tymi spotkaniami, które za wiele nie wnoszą. Nie mam tutaj na myśli unikania spotkań, co większą weryfikację siebie, swojego patrzenia. Te najtrudniejsze doświadczenia trzeba omawiać w atmosferze wiary i miłości, z Jezusem pośrodku! Jeśli się tego nie uczyni, to zawsze będzie się kończyło na krytyce bądź obmowie. Wyrzucenie złych emocji bez klimatu miłości prowadzi do umocnienia negatywnego nastawienia czy patrzenia. Prędzej czy później Bóg doprowadzi człowieka do weryfikacja. Późniejsze zawsze w tym przypadku będzie trudniejsze dla posiadacza negatywnych emocji. Warto trzymać z ludźmi, którzy nie są łatwi w tego typu rozmowach; łatwi w znaczeniu: nie patrzą przez palce na moje błędy, nie pozwalają mi przepuścić negatywne patrzenie. Można w takim momencie nie docenić takiego stanowiska, ale jest ono na korzyść miłości.