+48 606 283 414 larafal@interia.pl

Dzisiaj na obiedzie gościłem nuncjusza. Trochę się stresowałem, bo rozmowa toczyła się po angielsku. Tutejsza rzeczywistość ciągle stawia nowe wyzwania. Największą radością dnia dzisiejszego była jednak Eucharystia. Odprawiałem ją w intencji parafian, modliłem się za tych, którzy nie przyszli na mszę, bo zapomnieli o niedzieli i za tych, którzy nie ponoszą żadnej winy za swoją nieobecność, za chorych. Zapowiedź intencji na początku Eucharystii doprowadziła mnie do wzruszenia. Cóż ja mogę dać ludziom? – myślę sobie. Takie nieporadne i nędzne narzędzie jak ja, niczego nie może w tych ludziach stworzyć. Jedynie Eucharystia, ofiarowana modlitwa! Podczas ostatniego urlopu miałem różne doświadczenia. Jeden z proboszczów wypominał mi, że musiał czekać ze śniadaniem, kiedy ja zatrzymałem się na chwilę dziękczynienia, a potem jeszcze mi tłumaczył, że dziękczynienie jest w czasie Eucharystii. Inny proboszcz doprowadził mnie do wewnętrznego wzruszenia, kiedy dzielił się, że poprosił trzy zgromadzenia zakonne o stałą modlitwę w intencji parafii.