„Uśmiech rozprasza chmury nagromadzone w duszy. Uśmiech na twarzy pogodnej mówi o szczęściu wewnętrznym duszy złączonej z Bogiem, mówi o pokoju czystego sumienia… Uśmiech na twej twarzy pozwala zbliżyć się bez obawy do ciebie, by cię o coś poprosić, o coś zapytać – bo twój uśmiech już z góry obiecuje chętne spełnienie prośby. Mieć stały uśmiech na twarzy, zawsze – gdy słońce świeci albo deszcz pada, w zdrowiu lub w chorobie, w powodzeniu albo gdy wszystko idzie na opak – o to niełatwo!” (św. Urszula Ledóchowska).
Do apostolstwa uśmiechu nawiązałem wczoraj podczas odwiedzin u karmelitanek w Oziornoje. Dzięki tej wizycie od razu zachciało się pracować podwójnie. Spotkanie było robocze. Zionąłem urzędowością i stanowczością, a siostry projektami i ekstazą. Nasze postawy oddawały dwa wymiary, które składają się na Kościół: maryjny i piotrowy. Kobiety rozniecają, rozprzestrzeniają, a chłopy trzymają w ryzach.