Mistrz do ucznia: jesteś święty, czy nie jesteś święty? Uczeń drapie się po głowie i odpowiada: no, próbuje być święty! Na to mistrz do ucznia: siadaj! Ten siada. A teraz wstań! Ten wstaje. A teraz znowu usiądź. Ten siada. A teraz próbuj wstać i trwaj w tej pozycji! Za długo to się tak nie da, bo ci nogi ścierpną. Po naszemu to taka „świętość na Małysza”.
Św. Jan Paweł II w Reconciliatio et Paenitentia pisał, że nie ma jakiegoś stanu pośredniego między życiem i śmiercią. Możesz iść taką drogą, na której słyszysz: jesteś szczęśliwy! Albo taką drogą, na której słyszy się: biada! To jest bardzo ostre słowo: albo… albo… Albo jest życie albo jest śmierć. I nie ma się co bawić w rozmywanie tych granic, bo to zawsze człowiekowi szkodzi ostatecznie. Chociaż my żyjemy w takim świecie, że ta granice łatwo się zaciera. Zresztą sami mamy niejednokrotnie taką pokusę, żeby rozmywać granice między dobrem i złem. Słowo, które nas leczy, to jest właśnie takie słowo: albo… albo… Błogosławieństwo albo biada.
Słyszymy dzisiaj błogosławieństwa w wersji Łukasza. Chociaż większość z nas zna błogosławieństwa w wersji Mateusza. Mateusz zapisał osiem błogosławieństw, a u Łukasza jest ich cztery. To, co jest szczególnego w wersji Łukaszowej, to jest zwrot do nas. Błogosławieni WY! Tego nie ma w wersji Mateuszowej. U Mateusza błogosławieństwa mają formę ogólnoludzkiej mądrości: Błogosławieni ubodzy w duchu… Błogosławieni cisi… Błogosławieni czystego serca… Każdy, kto chodzi po ulicy, jest błogosławiony. Ogólnoludzka mądrość. Natomiast w wersji Łukaszowej Jezus mówi: WY! Bo wokół niego jest 12 uczniów, których tylko co wybrał. To są chwile, kiedy Jezus tworzy Kościół i pierwsze słowa, które mówi do tego powstającego Kościoła to są te cztery błogosławieństwa.
Co nam mówią te błogosławieństwa, które słyszymy w ewangelii? Nie zastanawiajcie się nad tym, co świat robi z ubogimi. Nie zastanawiajcie się nad tym, co świat robi z tymi, którzy są głodni. Wiecie dobrze, co świat robi z ubogimi i głodnymi. Ma ich w nosie! Natomiast Jezus pyta się o Kościół. Jakie miejsce ma ubogi w Kościele? Jezus nie pyta się, jakie są ludzkie głody w świecie, tylko się pyta, czego my jesteśmy głodni w Kościele. Na co dzień to my nieustannie recenzujemy świat na zewnątrz. Dokoła świat jest podły. I bez końca mówimy o innych, oceniamy innych. A błogosławieństwa mówią: zostawcie ich w spokoju, zastanówcie się nad sobą. To jest najważniejsze, co Łukasz chce przekazać z Jezusowych błogosławieństw. To nie jest nauka dla świata. To jest nauka dla uczniów. To jest nauka dla ciebie i dla mnie.
Jak czytamy te błogosławieństwa, to one nam się wcale nie wydają jakimś specjalnym programem szczęścia. Szczęśliwi jesteście, jeśli jesteście ubodzy. Szczęśliwi jesteście, jeśli głodujecie. Szczęśliwi jesteście, jeśli płaczecie. Szczęśliwi jesteście, gdy was znienawidzą. To jest zawracanie głowy. Ktoś w ten sposób wyobraża sobie szczęście? Jak jestem głodny, to idę i biorę coś z lodówki, a nie kontempluje swojego szczęścia.
Błogosławieństwa są zrozumiałe, tylko trzeba je czytać od końca. Szczęśliwi jesteście, bo do was należy Królestwo Boże. Ktoś nie ma na to ochoty, żeby do niego należało Królestwo Boże? To jest szczęście. Mieć w sobie taką rzeczywistość, że Bóg panuje we mnie, porządkuje mnie w środku i z tego wypływa pokój Ducha. Szczęśliwi jesteście, bo będziecie nasyceni. Ktoś za tym nietęskni? Każdy za tym tęskni. Każdemu z nas jest zadana jakaś pełnia człowieczeństwa i każdy tego szuka.
A więc to jest tekst o szczęściu. Każdy chciałby posiadać Królestwo Boże, mieć życie wieczne. Każdy chciałby być nasycony i się śmiać. A błogosławieństwa mówią: jak tęsknicie za tym, to uważajcie, bo są rzeczy, które wam przeszkadzają w osiągnięciu tego szczęścia. Chcecie mieć w sobie Królestwo Boże, to patrzcie na to, jaki jest wasz stosunek do pieniądza. Jeśli ktoś się poddał prawu posiadania, to nie może być poddany prawu Bożemu. Mieć, złapać, a najlepiej jeszcze złapać przed drugim. Mieć coś, czego drugi nie ma i teraz to jestem szczęśliwy. To ci się tylko wydaje, że jesteś szczęśliwy. To jest przeszkoda do szczęścia, którym jest królestwo Boże w tobie. Każdy chce być nasycony, to popatrz, czy w tobie jest jeszcze głód. Bo jak głodu nie ma, to nie będzie nasycenia. A może być tak, że w tobie głodu już nie ma. Poczytałeś Pismo święte i już rozumiesz. Pomodliłeś się pięć minut i wystarczy! Nie będziesz nasycony, jeśli nie ma w tobie głodu Boga, głodu miłości, głodu łaski. Chrystus mówi: będziecie szczęśliwi i nasyceni, tylko nie syćcie się byle jakim dziadostwem po drodze.
Zobaczcie, jaki Jezus jest uczciwy i jak on jest w tym piękny. Błogosławieństwa są programem szczęścia. Po drodze są pewne rafy. Jezus uczciwie je pokazuje, w jaki sposób się do szczęścia nie dochodzi. Dopiero, jak tak się te błogosławieństwa odczyta, to wybierajcie, jaką drogą chcecie iść.