Rustyk zapytał: „Jakaż to doktryna?” Justyn odparł: „Czcimy Boga chrześcijan; wierzymy, że na początku On sam stworzył i uczynił wszystko, co istnieje, rzeczy widzialne i niewidzialne. I czcimy Pana, Jezusa Chrystusa, Syna Bożego. O Nim prorocy zapowiadali, że przyjdzie do ludzi głosić zbawienie i nauczać wybranych uczniów. Jestem tylko człowiekiem i niewiele mogę powiedzieć o Jego nieskończonym Bóstwie, jednak moc proroctwa uznaję; w proroczym natchnieniu był On zapowiedziany jako Syn Boga. A wiem, że prorocy natchnieni z nieba zapowiadali Jego przyjście do ludzi”.
Na to Rustyk zapytał: „A więc jesteś chrześcijaninem?” Odpowiedział mu Justyn: „Tak jest, jestem chrześcijaninem”.
Jak się czyta to przesłuchanie, w człowieku rośnie wiara, nadzieja i miłość. Jak się czyta to przesłuchanie, to przed oczami maluje się cel życia człowieka, jakim jest świętość.
Święty Justyn nie wygłasza wielkich przemówień, nie wdaje się w filozoficzne spory i nie szuka sposobu, by ocalić własne życie za cenę prawdy. Mówi spokojnie, prosto i z przekonaniem. W kilku zdaniach wyznaje wszystko, co najważniejsze: Boga Stwórcę, Jezusa Chrystusa – Syna Bożego, prawdę Ewangelii i wierność temu, w co uwierzył. Nie broni jedynie poglądów. Broni relacji z Chrystusem, dla którego gotów jest oddać życie.
Właśnie dlatego jego słowa poruszają także po wielu wiekach. Pokazują, że chrześcijaństwo nie jest teorią ani zbiorem zasad. Jest spotkaniem z żywym Bogiem, które przemienia człowieka tak głęboko, że staje się on zdolny powiedzieć: „Tak jest, jestem chrześcijaninem”, niezależnie od konsekwencji.
Czytając świadectwo Justyna, odkrywamy również, jak wygląda prawdziwa świętość. Nie jest ona zarezerwowana dla ludzi niezwykłych. Zaczyna się od codziennej wierności prawdzie, od odwagi przyznania się do Chrystusa i od życia zgodnego z wyznawaną wiarą.