Oglądałem program „Młodzież kontra…”, którego gościem był ksiądz Grzegorz kardynał Ryś. Młodzież zadała mu pytanie: „Czy Kościół powinien angażować się w politykę?”.
Odpowiedź kardynała była krótka i jednoznaczna: „Nie!”.
Ja odpowiedziałbym: tak i nie.
Zdecydowanie nie powinien angażować się w politykę partyjną. Nie jest rolą Kościoła wskazywanie konkretnych kandydatów, udzielanie politycznego poparcia czy prowadzenie bieżących sporów z politykami. Tam, gdzie zaczyna się walka o władzę, Kościół powinien zachować niezależność.
Jednocześnie istnieją sprawy, których nie sposób oddzielić od życia społecznego i politycznego. Wizja człowieka, rodziny, małżeństwa, seksualności czy ochrona życia stają się dziś przedmiotem debat politycznych. Skoro polityka zajmuje się tymi zagadnieniami, to nie można oczekiwać, że Kościół przestanie o nich mówić tylko dlatego, że weszły one do przestrzeni politycznego sporu.
Kościół nie powinien angażować się w politykę, ale nie może też zrezygnować z głoszenia prawdy o człowieku i zasad moralnych wynikających z Ewangelii. Milczenie w tych sprawach nie byłoby neutralnością, lecz zaniedbaniem jego misji.