+48 606 283 414 larafal@interia.pl

Bałem się, że do wyprawy nie dojdzie. Rzeczywistość Szucińska przed samym wyjazdem dała wiele powodów, żeby pokrzyżować plany. Najpierw formalności związane z podłączeniem wody i kanalizacji dla budującego się kościoła, dalej problemy w banku… Miałem wrażenie, że te sprawy chcą mnie zatrzymać na miejscu. Odetchnąłem, kiedy byliśmy na trasie… Dzięki Bogu nie do urzędu!

Karaganda – cmentarz – dom gubernatora – muzeum
Na ziemiach Karagandy znajdował się obóz koncentracyjny, który swoimi rozmiarami sięga powierzchni Francji. Wiele budynków w Karagandzie powstało przy udziale rekrutów obozu. Na tej ogromnej powierzchni były domy dla dzieci, kobiet, mężczyzn. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od cmentarza dzieci. Z archiwalnej notatki wynika, że w Kazachstanie była największa umieralność dzieci (90 dzieci na 2 miesiące). Na miejscu tego cmentarza znajdował się kiedyś dom matki. Obecnie teren jest ogrodzony. Widnieje na nim kilkanaście symbolicznych krzyży, które zostały znalezione w ziemi i tablice pamiątkowe różnych konfesji. Każdego roku odbywa się tutaj spotkanie z udziałem przedstawicieli wyznawców różnych religii i władz państwowych. Miejsce nie zostało jeszcze wprowadzone do oficjalnych rejestrów. Sprawa wciąż czeka na swoje odtajnienie. Stąd udaliśmy się do Domu Gubernatora. Budynek zachował się w całości. W przyszłości ma tutaj powstać muzeum poświęcone ofiarom obozu.

Балхаш (Balkhash) – jezioro
W tym miejscu zatrzymaliśmy się na nocleg w jedną i drugą stronę. Miasto położone jest na brzegu największego jeziora w Kazachstanie. Wiemy o tym z relacji. Nie mieliśmy okazji sprawdzić. Na parafię dotarliśmy późnym wieczorem, a wyjeżdżaliśmy w dalszą drogę wcześnie rano. Było tak w obu przypadkach. Na miejscu spotkaliśmy się z kapłanem i siostrami. Udzieliła nam się ta wspólnota, chociaż tworzyliśmy ją stosunkowo krótko. Ałmata –Чарынский каньон, Медео, Ущелье Левый Талгар Dla turystów prawdziwą atrakcją jest „szlak jedwabny”. Spotkały się tu dwie cywilizacje – Wschód i Zachód różniące się kulturą, tradycją, wyznaniami religijnymi, naukowymi i technicznymi osiągnięciami. Miało to miejsce już w III w p. n. Ch. Szlak miał długość ok. 12 tys. km. Poruszaliśmy się w części północnej tego szlaku, a więc przez takie miasta jak Ałmata, Taraz, Shimkent. Nasza trasa liczyła ok. 700 km, a więc jak na całość szlaku to niewiele. W ofertach biur podróżniczych przeczytałem, że do dziś zachowały się wspaniałe osiągnięcia architektoniczne w miejscach, gdzie przebiegał szlak. Wiele pustoszących wojen, rozruchów, pożarów, głodu i moru widziały starożytne miasta targowe, położone wzdłuż Jedwabnego Szlaku. Niektóre odeszły na zawsze, pozostawiwszy potomkom jedynie bezimienne ruiny, inne niejednokrotnie płonęły i ginęły lecz dźwigały się ponownie, by olśnić świat bogactwem, błękitnymi kopułami i i ażurowym terrakotowym spoiwem mauzoleów i meczetów. Spore wrażenie zrobił na nas Чарынский каньон i Медео. Mieliśmy jednak duże trudności w dotarciu do pierwszego miejsca. Był tylko jeden kierunkowkaz tuż przed celem naszej podróży, a pokonaliśmy w sumie z Talgharu ponad 150 km. Fascynowały nas góry Tien. Wyruszyliśmy z Chimbulaka. Na jego stoku znajduje się miasto turystyczne. Położone jest na wysokości od 2300 do 3200. Dotarliśmy do miejsca, gdzie w 1996 roku zginęło 8 alpinistów pod zwałami lawiny. Spodobała mi się refleksja z tablicy pamiątkowej: „Zapamiętaliśmy Was jako świętych, grzeszników, radosnych i cierpiących”.

Taraz
Z Ałmaty skierowaliśmy się do Dżambułu. To miasto położone w południowych Kazachstanie, na brzegu rzeki Tałas. Powstał – jak wiele innych miast – na Jedwabnym Szlaku w V wieku. Wcześniej nazywano je Taras. Potem rozgromione było przez hordę Czingiz-Chana. Obecnie archeolodzy odnajdują pozostałości starożytnego miasta, ruiny starych twierdz, zamków i mauzoleów. Najciekawsze znaleziska prezentuje ekspozycja miejscowego muzeum. Byliśmy w dwóch mauzoleach. Spotkaliśmy tam muzułmańskich pielgrzymów.

Shimkent
Główne miasto na południu Kazachstanu. Ze względu na duże zaludnienie znajduje się na trzecim miejscu po Ałmacie i Astanie. Infrastruktura miasta jest zbliżona do europejskiej. Nie zauważyliśmy śladów radzieckich, jak to ma miejsce w innych regionach. Na ulicach dominuje twarz o rysach azjatyckich. Trzeba się było dobrze rozglądać, żeby zobaczyć „ruskich” czy europejczyków.

Turkistan „Land of the Turks”
Temperatura w tym miejscu była zabójcza. Nie wiem, czy było tak tylko w dzień naszego pobytu czy jest tam tak zawsze. Z relacji innych wynikałoby, że to klimat typowy dla tego regionu. Dokuczał nam także porywisty gorący wiatr, który prawdopodobnie też wpisuje się w scenerię tego miejsca. To z kolei ze względu na położenie. Wokół dominują tereny pustynne, gdzie powietrze nagrzewa się szybciej niż w centrum miasta i w ten sposób tworzy się te ruchy powietrza. Miejsce to jest ośrodkiem myśli i religijności świata muzułmańskiego. Trzeba do tego dodać: „kazaskiego świata muzułmańskiego”. Spotkaliśmy się z takimi określeniami jak „druga Mekka” albo „kazaska Mekka”. Dotarliśmy do potężnego mauzoleum. Zwiedziliśmy wnętrze tej „świątyni”. Zauważyliśmy, że jedno z miejsc stanowi sacrum dla wyznawców islamu. Była to ściana z niszą w postaci arki wyścielona ceramiczną mozaiką. Z opisu dowiedzieliśmy się, że swoim kierunkiem odpowiada miejscu narodzenia proroka Mahometa. W sąsiednim pomieszczeniu widzieliśmy sarkofag. Z relacji wiemy, że znajdują się w nim szczątki świętego człowieka z Turcji. Widzieliśmy w tym miejscu rozmodlonych ludzi.