Jezus operuje obrazami prostymi, ale bardzo dosadnymi. Na pewno Jezus miał intencję porównać do nowych bukłaków swoich uczniów, którzy mieszczą w sobie naukę duchową Ewangelii, upodobnioną do fermentującego wina. Młode wino podczas fermentacji wydziela dwutlenek węgla, który wywiera duży nacisk na ścianki bukłaka. Skóra w nowych bukłakach się nadciąga, natomiast w starych jest nieelastyczna i pęka. Ludzie ukształtowani w ascezie Mojżeszowej nie byli w stanie wytrzymać ciśnienia duchowego Ewangelii. Podobnie stary człowiek w nas…
Stary człowiek w nas jest na wiele sposobów potargany. Stary człowiek musi być rozdarty. Tym, co rozdziera starego człowieka, jest grzech i przekonanie o własnej nieomylności. To wszystko razem nie ma prawa działać. Złe pożądania, grzechy, nałogi, – to wszystko człowieka rozrywa, i jeśli chcesz, jeśli tęsknisz za tym, żeby być scalonym wewnętrznie, nie możesz nastawić się tylko na to, że z nauki Chrystusowej wyrwiesz kawałeczek i ten malutki nowy kawałek cię scali. Nie możesz ze słowa Bożego zostawić mały kawałeczek i wmawiać wszystkim naokoło, że to pasuje do całości. Ten mały kawałeczek nie tylko cię nie scali, on cię jeszcze bardziej rozerwie. Jeszcze bardziej cię potarga. Tu nie ma żartów, bo tak naprawdę to nowe wino, ma niesłychaną siłę.
I my w czasie przemiany duchowej tak bardzo się zmieniamy, fermentujemy, przechodzimy okresy wzburzenia i ujawnienia się grzechu, że tylko bukłak miłosiernego Serca Jezusowego jest w stanie to wytrzymać.